Wildstein: Jestem sprzedany. I to kiepsko

- Anglicy mało za nas wzięli, a kupiono nas w dużym stopniu za kredyty, więc dziwnie to wygląda - mówi w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" Bronisław Wildstein. Komentuje tak sprzedaż udziałów w Presspublice, wydającej m.in "Rzeczpospolitą" i "Uważam Rz", Grzegorzowi Hajdarowiczowi. - Jestem sprzedany. I to kiepsko - dodaje.
- Przyszłość pokaże, czy zostaniemy w redakcji zmarginalizowani - mówi Wildstein. Tymi słowami odnosi się do ostatnich informacji o kupnie przez Grzegorza Hajdarowicza wydawnictwa Presspublica, wydawcy "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze". Hajdarowicz - właściciel m.in. ''Przekroju'' i ''Sukcesu'' - kupił 51 proc. udziałów w spółce od brytyjskiej Mecom Group. Dziennikarze "Rz" i "Uważam Rze" o transakcji dowiedzieli się w piątek. Było to ogromne zaskoczenie. Mówiło się, że po zakupie Presspubliki nowy właściciel zajmie się czystkami w redakcji. Jednak sam Hajdarowicz zaprzecza, jakoby planował drastyczne zmiany w zespołach.

"Absolutna nierównowaga"

Przejęcie "Rzeczpospolitej", zdaniem Bronisława Wildsteina, jest m.in. przejawem "absolutnej nierównowagi". Nierównowagi polegającej na tym, że "dominujące media, ośrodki opniotwórcze są w rękach jednej opcji, bardzo mocno zideologizowanej". A co najgorsze - próbują one "wypchnąć tę resztę".

"W normalnej sytuacji iluś ludzi, którzy w Polsce nie funkcjonują w mediach, funkcjonowałoby. Nie będę mówił o swoim skromnym przykładzie, ale powiem o innych. Janek Pospieszalski jest - poza wszystkim innym - świetnym showmanem, który przyciąga masę ludzi. W normalnej sytuacji, gdyby wywalono go z telewizji, dostałby inne propozycje, w Polsce nie dostaje żadnych. Tak samo Rafał Ziemkiewicz, a jeżeli mówię o swojej skromnej osobie, to m.in. dlatego, ze pewien dziennikarz z Polsatu, który akurat przyjechał ze Stanów Zjednoczonych, dziwił się: dlaczego np. w TVN nie dadzą ci programu? W Ameryce natychmiast by tak zrobiono, nawet w CNN zawsze jest jakiś "prorepublikański" program.

Właściciel medium może robić co chce?

Wildstein nie zgadza się z twierdzeniem, że właściciel medium może robić, co chce. - Prawo powinno być bardzo szerokim rusztowaniem, które pewne rzeczy skrajnie reguluje, natomiast wewnątrz rusztowania istnieją standardy, obyczaje, moralność, bez których zbiorowość nie może funkcjonować - mówi. Jak twierdzi, w Polsce "od początku" tworzono układ medialny, który "dawał pewnym ludziom przywileje i go tak, że nikt inny właściwie nie może do niego wejść". Publicysta obwinia o to Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Cały wywiad w dzisiejszym "Wprost".

Czytaj: "Rzepa" sprzedana. Co z pracownikami?

Kliknij, by zobaczyć zdjęcia