Kociszewski w TOK FM: Zabito symbol, nie dowódcę operacyjnego

- To nie jest koniec wojny z terroryzmem. Poruszamy się tylko w sferze symbolicznej. Ta śmierć niewiele zmieni w konfliktach światowych zwanych wojną z terroryzmem. Nie wpłynie na motywację organizacji islamskich, które posługują się terrorem, które wrzucamy do jednego worka nazywając Al-Kaidą - powiedział w TOK FM Jarosław Kociszewski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu. - Zabito symbol, nie dowódcę operacyjnego - stwierdził.


Przed atakami na WTC Ben Laden był biznesmenem z Arabii Saudyjskiej, miał silne powiązania z USA. Potem organizował Al-Kaidę i walkę z krzyżowcami. Po atakach miał niewielki wpływ, na to co się dzieje. Pewnie motywował swoich zwolenników, ale to nie on pociągał za sznurki. Al-Kaida to marka franczyzowa. Różne ugrupowania korzystają z tej marki, ale to różne organizacje zamieszane w różne konflikty. Osoba Ben Ladena powodowała, że konflikty lokalne wrzucano do jednego worka. Może w tej chwili łatwiej będzie dojrzeć, że konflikt z islamistami w Indonezji ma mało wspólnego z konfliktem bliskowschodnim i losem muzułmańskiej młodzieży w Wielkiej Brytanii - powiedział Kociszewski.

- To nie jest koniec wojny z terroryzmem. Poruszamy się tylko w sferze symbolicznej. Ta śmierć niewiele zmieni w konfliktach światowych zwanych wojną z terroryzmem. Nie wpłynie na motywację organizacji islamskich, które posługują się terrorem, które wrzucamy do jednego worka nazywając Al-Kaidą - dodał ekspert. - Zabito symbol, nie dowódcę operacyjnego - stwierdził.

Jego zdaniem być może uda się obniżyć gorączkę medialną dotyczącą wojny z terroryzmem. - Ta śmierć będzie też miała wymiar polityczny. Obama wykorzysta śmierć ben Ladena w swojej kampanii wyborczej - stwierdził ekspert Collegium Civitas.

Czy śmierć Osamy ben Ladena to przełom?