"Kaczyński to podstarzały słowiański Che Guevara" [PRZEGLĄD FELIETONÓW]

Felietoniści po świętach nie odpuścili PiS. - Nie mamy męża stanu. Kaczyński jest co najwyżej podstarzałym słowiańskim Che Guevarą bez broni - pisze we "Wprost" Zbigniew Hołdys. - PiS będzie silny, lecz kuriozalny. (...) Mamy demokrację, która nawet kretynowi pozwala publicznie wołać, że nie ma demokracji i znowu rządzą Ruskie - komentuje w "Newsweeku" Tomasz Jastrun.
Zbigniew Hołdys stawia tezę w dzisiejszym "Wprost", że Polska nie ma dziś męża stanu. Nie jest nim według Hołdysa Jarosław Kaczyński. - Facet, który nie podaje ręki, używa wobec współobywateli słowa "zdrajcy", odgrywa kłamliwe role w wyborach i po ich przegraniu nie uznaje ładu społecznego - to jest co najwyżej podstarzały słowiański Che Guevara bez broni.

- Nie jest mężem stanu też Donald Tusk. Człowiek utalentowany, który nie potrafi zasypać rowu nienawiści. Mąż stanu bez dyskusji zgodziłby się na pomnik Lecha Kaczyńskiego, i to w pobliżu Pałacu Prezydenckiego, z prostego powodu: ponieważ Lech Kaczyński był prezydentem RP.

"Podła rzeka podsycana przez paranoików "

Felietonista "Newsweeka" Tomasz Jastrun ocenił, że Prawo i Sprawiedliwość dryfuje na pozycję podobną do tej partii komunistycznych na Zachodzie w latach 70-tych. - PiS będzie silny, lecz niewystarczająco, ideologicznie radykalny i kuriozalny, ale na szczęście zawsze marginalny. (...) Polska wolna i mamy demokrację, która nawet kretynowi pozwala publicznie wołać, że nie ma demokracji i znowu rządzą Ruskie. (...) Działa jednak na tyle dobrze, że absorbuje podłą rzekę podsycaną przez paranoików. Ale nie potrafi jej powstrzymać. Jak długo będzie płynąć? Nie wykluczam, że dotrwam czasów, gdy będą szpitale pisowskie i te inne.

Normalni ludzie vs zboczony świat

Waldemar Łysiak wziął na warsztat polityczną poprawność. Przytoczył swoją rozmowę z naczelnym "Uważam Rze" z początków współpracy z tygodnikiem. Paweł Lisicki postawił felietoniście warunek, że ten nie może używać "dwóch brzydkich słów na 'p', synonimów do wyrazu homoseksualista", jak je określił Łysiak.

- Terror "politycznej poprawności" stawia na głowie cały świat (nie tylko frazeologię), wymuszając respekt dla rzeczy, które bezkarnie brzydziły naszych ojców i dziadów. Bezkarność się kończy, i jeśli sądy nakażą normalnym ludziom wsadzić "mordę w kubeł", czas będzie umierać, rzucając zboczonemu światu brzydki wyraz gen. Cambronne'a jako pożegnalne przekleństwo.

Więcej o: