Juliusz Braun o TVP: Partie nie będą dzielić się stacjami

- Nie będzie dzielenia anten pomiędzy partie polityczne - zapowiedział w programie ?Mediacje? w TOK FM Juliusz Braun, pełniący obowiązki prezesa TVP.
Juliusz Braun - jako prezes, Marian Zalewski i Bogusław Piwowar - takiego składu zarządu TVP chce rada nadzorcza. Aby zarząd mógł zostać wybrany w tym kształcie, decyzję rady nadzorczej musi jeszcze zatwierdzić Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.

- Zostało jasno powiedziane, że odpowiedzialność za program nie będzie dzielona między członków zarządu - przestrzegł w audycji Mediacje Braun. - Bieżąca odpowiedzialność za obszar związany z programem należy do prezesa - dodał. Zadeklarował równocześnie, że jeżeli zostanie wybrany na stanowisko prezesa, to na pewno media nie zostaną podzielone pomiędzy partie polityczne.

KRRiT będzie współodpowiedzialna

Braun przyznał, że wedle obecnych zasad to on, jednoosobowo, będzie decydował o tym, kto zostanie dyrektorem poszczególnych anten należących do TVP. - Mam nadzieję, że Marian Zalewski i Bogusław Piwowar będą mi pomagać - stwierdził. - Będzie pan niezależny mając u boku obecnego wiceministra rolnictwa, prawą rękę wicepremiera Pawlaka, Mariana Zalewskiego? - dopytała Ewa Wanat. - Mam nadzieję, że będziemy mogli dobrze współpracować - odpowiedział p.o. prezesa TVP.

W świetle znowelizowanej ustawy o radiofonii i telewizji, telewizja publiczna ma opracowywać plany programowo-budżetowe w zakresie programów misyjnych w porozumieniu z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji. - To znaczy, że zarząd telewizji, czy prezes, sami nie decydują o tym jakie programy i za jakie pieniądze będą się ukazywały w telewizji, lecz będzie o tym współdecydować KRRiT, która jest ciałem politycznym, gdyż są tam parytety polityczne - tłumaczyła Ewa Wanat.

- Ten przepis stanowi odwzorowanie francuskiego Cahier des Charges, czyli porozumienia regulatora z nadawcą publicznym. To porozumienie powinno określać, że telewizja publiczna jest zobowiązana nadać pewną określoną liczbę godzin audycji o charakterze np. edukacyjnym w ciągu roku - dodał Braun. - Nie obawia się pan, że ten zapis może, przy złej woli, doprowadzić do tego, że KRRiT będzie pełniła rolę dodatkowego redaktora naczelnego? - dopytywała Wanat. - Przy złej woli może utrudniać różne rzeczy - odpowiedział p.o. prezesa. - Ale ustawodawca powinien zakładać elementarną dobrą wolę tych, którzy wykonują prawo. KRRiT zawsze do tej pory dawała raz w roku pieniądze i to był cały jej wpływ. Ale ten, kto daje publiczne pieniądze, może wymagać wypełniania misji w określonej proporcji - dodał Braun. Stwierdził też, że w jego opinii rozrywka to też misja, ale pod warunkiem, że "jest dobra".

"Nie jest tak, że telewizja zaginęła"

Zdaniem Juliusza Brauna nie nas jeszcze zmierzch epoki telewizji. Zastrzegł, że nie wierzy też w to, iż za kilka lat stacje telewizyjne zrezygnują z liniowych programów, tzn. ustanawianych z góry przez nadawcę. Dodał, że podczas swoich prac w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego zajmował się tymi zagadnieniami i że w strategii, jaką przygotowywał odnośnie rozwoju kapitału społecznego, znalazł się zapis o konieczności inwestycji w usługi "telewizji na żądanie". - Media publiczne muszą dostarczać treści w różnej formie do internetu, do zasobów dostępnych w sieci. Bo jeżeli media publiczne tego nie zrobią, to tego tam nie będzie, gdyż to nie jest działalność opłacalna - mówił. - Pewien kanon kulturowy nie będzie opłacalny, a państwo ma obowiązek zagwarantować jego dostępność.

Braun podsumował, że zauważa potrzebę w telewizji publicznej produkowania "bardzo wielu treści, które nie są atrakcyjne komercyjnie" i dlatego... - W telewizji publicznej musi być więcej pracowników niż w telewizji komercyjnej - podsumował.

Kliknij, by zobaczyć zdjęcia

Więcej o: