Nowy trend w TV - altruizm. Walka z odium "maszyn do robienia pieniędzy"?

Masz już dość programów telewizyjnych, w których jedna osoba zgarnia na końcu całą, niemałą wygraną? "To jest na wylocie" - zapowiadają eksperci i twórcy formatów telewizyjnych. Nowym trendem ma być promowanie postaw altruistycznych. Uczestnik nie będzie już grał dla siebie, lecz dla innych.
Teleturnieje, w których zawodnicy starają się wygrać wysokie nagrody dla siebie, ustąpią miejsca programom skupionym na pomocy innym - uważają eksperci branży TV. - Anonimowy uczestnik wygrywający duże pieniądze prawdopodobnie jest na wylocie - uważa Dick de Rijk, twórca popularnego programu "Deal Or No Deal", wyemitowanego już w 150 krajach (w Polsce znany był jako "Grasz czy nie grasz"). - Musimy bardziej niż kiedykolwiek zaangażować widza - dodał, prezentując tym samym swój nowy format - "You Deserve It". Tu zwycięzca sam nie dostaje wygranej.

- Pamiętajmy, że i tak chodzi o to, żeby ta wielka machina medialna się kręciła i przynosiła pieniądze - przestrzega prof. Wiesław Godzic, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej.

"Świeżość", czyli altruizm

W Cannes na konferencji formatów telewizyjnych MIP zaprezentowano "najświeższe programy telewizyjne na świecie". Jednym z nich jest wspomniany "You Deserve It". Startujący w nim zawodnicy biorą udział w programie dla swoich bliskich, którzy potrzebują pomocy - bo stracili pracę, rozwodzą się albo czeka ich kosztowne leczenie. Osoba, w imieniu której staruje zawodnik, nie wie, że może otrzymać jakieś pieniądze.

- Ważnym elementem tego podejścia jest wiara, że telewizja może być narzędziem edukacyjnym, bo nic innego się nie zakłada w takich przypadkach - mówi nam prof. Godzic. - Człowiek, który do tej pory wygrywał pieniądze tylko dla siebie, mógł przecież otworzyć np. fundację i tak samo pomagać. Można z tego wynieść, że przy tworzeniu tego typu programów panuje przekonanie o niezbyt empatycznej naturze ludzkiej w ogóle - dodaje.

Virginia Mouseler, właścicielka agencji The Wit Report, która śledzi oglądalność stacji telewizyjnych, przychyla się jednak do opinii Rijka - formaty telewizyjne będą coraz bardziej nastawione na promowanie altruistycznych postaw.

Zmiana medialnej logiki

Nowy trend zdają się potwierdzać także kolejne formaty tworzone przez firmy specjalizujące się w dużych rozrywkowych show. Np. FreemantleMedia, właściciel takich marek jak "American Idol" (w Polsce - "Idol"), "Got Talent" (w Polsce znany jako "Mam talent"), "The X-Factor" oraz "Let's make a deal" (w Polsce - "Idź na całość"), za cel swojego nowego programu stawia przekonanie widzów, że mają to "coś", co jest potrzebne, aby zostać... wolontariuszem.

Innym programem, emitowanym w Wlk. Brytanii, a zajmującym się pomocą innym jest "Dream School" - w nim gwiazdy z pierwszych stron gazet wracają do swoich szkół, aby pomóc młodym ludziom z trudnościami. Mają zapobiec wykluczeniu społecznemu młodzieży z problemami. - Chodzi o to, żeby brać z kogoś przykład, a nie wykładać - opowiada Gary Carter z Freemantle. Prowadzącym show jest znany kucharz - Jamie Oliver.

Kolejnym programem propagującym wartości altruistyczne jest "Holding Out For A Hero" - w nim trzech uczestników rywalizuje, aby wygrać duże pieniądze... i przekazać je "bohaterowi" - osobie, która zdaniem zwycięzcy na nie zasługuje. I, oczywiście, osoba obdarowana nie ma pojęcia, że może otrzymać jakieś fundusze.

Telewizjom tworzenie programów "altruistycznych" może się opłacać nie tylko finansowo, ale także wizerunkowo. - W niektórych przypadkach stacja będzie mogła liczyć na tańsze reklamy swojego programu, zyska też na wiarygodności, jako telewizja dbająca o innych. Oto jesteśmy prospołeczni - to dobrze brzmi. Dzięki takim posunięciom marketingowym ma się za sobą pewien kapitał - podkreśla prof. Godzic.

Altruizm w Polsce? "To może się udać"

Innym programem, na który zwrócili uwagę uczestnicy spotkania w Cannes, jest "the Village" - teleturniej promujący życie rodzinne i samorządowe. W programie 12 rodzin będzie rywalizowało między sobą, aby wygrać swój własny, wymarzony dom. Aby to zrobić, rodziny wpierw będą musiały oczarować sobą lokalną społeczność i przekonać ją, że potrafią wnieść prawdziwe zaangażowanie w życie miasteczka.

Wszystko jednak zależy od tego, jak ta praca dla społeczności zostanie przedstawiona, gdyż "uczenie przez przymus jest wątpliwe". W Polsce tego typu programy, zdaniem prof. Godzica, mogłyby jednak odnieść sukces. - W Polsce cały czas balansujemy między uczeniem się konsumpcjonizmu a potrzebą dzielenia się. Model zaprezentowanych formatów w Polsce mógłby przyjąć się w ich najlepszych wersjach, tzn. w takich, w których stacje telewizyjne będą zadowolone, a z drugiej strony autentycznie by to czegoś ludzi nauczyło.

Profesor Godzic przypomniał, że podobne eksperymenty miały już miejsce w polskich telewizjach - obecnie w programie "Bitwa na głosy", wcześniej m.in. w wydaniach specjalnych programu "Milionerzy". - Jak widać stacje nadawcze myślą o tym i włączają takie elementy. Myślę, że odbiorcy to przyjęli.

Zdaniem medioznawcy emisja tego typu formatów pozwoliłaby zdjąć ze stacji telewizyjnych "odium maszyn do robienia pieniędzy". - W tym kierunku będziemy szli, bo telewizje mają nowe narzędzia, żeby odświeżać swój wizerunek - podkreśla Godzic.

"Lepiej jest dawać, niż otrzymywać" - czy ten slogan może być początkiem nowej kategorii telewizyjnych show?