Łapał chronione ptaki, bo lubił ich śpiew

Mieszkaniec Izabelina pod Warszawą chwytał w sidła dzikie ptaki i zamykał je w klatkach. Jak powiedział policjantom więził ptaki, bo lubił ich śpiew.
Na mężczyznę łapiącego w sidła ptaki i przetrzymującym je w klatkach doniósł pewnie któryś z sąsiadów. Na wskazanej posesji policjanci znaleźli trzy klatki z ptakami i urządzenie do ich łapania. Był też mężczyzna, do którego to wszystko należało. W jego plecaku policjanci znaleźli metalową klatkę i paczkę z ziarnem. W domu była kolejna klatka z ptakiem.

Okazało się, że 50-latek łapie ptaki od około dwóch lat. Trzymał je w klatkach, bo jak stwierdził lubi ich śpiew. Jak zeznał policjantom, gdy ptaki przestawały śpiewać to je wypuszczał i zastępował nowymi.

Ptaki: zięba, szczygieł, czyżyk i grubodziób trafiły do ptasiego azylu w warszawskim ZOO. - Ptaki są w niezłym stanie, bo w niewoli były stosunkowo krótko, dwa - trzy tygodnie - mówi Andrzej Kruszewicz, dyrektor warszawskiego ZOO, założyciel ptasiego azylu. Ptaki zostaną pozbawione pasożytów i wypuszczone na wolność. Wypuszczanie na wolność ptaków, bez przebadania, tak jak to robił 50-latek z Izabelina, może być groźne dla ich życia - uważa Kruszewicz.

Amator śpiewu ptaków stanie przed sądem. Grozi mu grzywna do 5000 tysięcy złotych i nawiązka na rzecz organizacji społecznej, zajmującej się ochroną przyrody do 10 tysięcy złotych.