Spór o media w TOK FM. Luft: "Likwidacja KRRiT? I co wtedy?" Skworz: "Pan? Zmienić zawód"

Redaktor naczelny miesięcznika "Press" skrytykował w Radiu TOK FM działalność Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i nową procedurę wyłaniania rad nadzorczych mediów publicznych. - Posłowie zrobili tę zmianę po to, żeby dalej mieć nadzór poprzez Radę nad mediami publicznymi - mówił. - To co mamy zrobić? - ripostował Krzysztof Luft z KRRiT. - Pan? Zmienić zawód. A politycy - zmienić konstytucję - odpowiadał Skworz oceniając, że Luft to "darmozjad".
"Nie podobają mi się zmiany w TVP (i w Polskim Radiu), nie podoba mi się, że wygląda to znowu tak samo jak zawsze, tyle że zamiast publicystów o lewicowym czy liberalnym światopoglądzie nowe władze mediów publicznych usuwają prawicowych. Nie podoba mi się przyzwolenie środowiska na to. Nie podoba mi się przyzwolenie widzów. To wygląda tak samo, jak zawsze, tylko kolor się zmienia - personalne czystki i żadnego pomysłu na to, czym TVP ma być" - napisała na swoim blogu redaktor naczelna Radia TOK FM i gospodyni audycji "Subiektyw" Ewa Wanat. W swoim programie zapytała redaktora naczelnego miesięcznika "Press" i członka Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Krzysztofa Lufta o to, czy obecne zmiany w TVP im się podobają i o to, czym wg nich powinny być media publiczne.

"Nie na tym mają polegać zmiany w mediach". "Największym problemem jest KRRiT"

- Napisałem we wstępniaku do "Pressa", że nadszedł czas, w którym powinniśmy zacząć bronić prawicowych dziennikarzy - zaczął Andrzej Skworz. - Zgadzam się, że rzeczywiście Platforma Obywatelska najpierw była nieudolna ws. mediów publicznych i Krajowej Rady, a teraz nagle doznała gwałtownego przyspieszenia. To kończy się szybką wymianą władz TVP, one z kolei wymieniają dziennikarzy, jak rozumiem na sugestie swoich mocodawców politycznych. Część z tych zmian była długo przez nas oczekiwana, bo np. "Misja specjalna" to było skandaliczne dziennikarstwo. To nie było dziennikarstwo - mówił redaktor naczelny "Press". - Ale jeżeli słyszę, że Jan Pospieszalski ma zostać usunięty z telewizji, to myślę, że nie tędy droga - dodał.

- Państwo w KRRiT i w telewizji przygotowują sobie los, jaki dotąd zawsze był udziałem rządzących, tzn. że jak tylko zmieni się partia, to natychmiast ci wszyscy teraz zmienieni dziennikarze zostaną usunięci, a wrócą ich poprzednicy. Jest to żenujące. Największym problemem jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która została wybrana politycznie. Ona wszystko przerzuca na rady nadzorcze, a rady nadzorcze na - zarządy Polskiego Radia i TVP - dodał.

- Rzecz jasna to, co ma nastąpić w mediach publicznych nie może polegać na czystkach dziennikarzy i odsuwaniu jednych dziennikarzy od anteny, a wstawianiu drugich - odpowiadał Krzysztof Luft. - To dla mnie rzecz oczywista - podkreślił. I dodał: - Gdyby rozpoczęcie zmian w mediach publicznych nastąpiło dwa lata temu, to usłyszelibyśmy, że "od razu przyszli i natychmiast robią szybką zmianę". Przychodzi w pewnym momencie czas na podjęcie próby zmiany mediów publicznych i teraz ta próba następuje. Uważam, że w ciągu ostatnich lat media były tak bardzo upolitycznione jak nigdy w ostatnim dwudziestoleciu. Wiem, co mówię, ponieważ byłem kilka lat rzecznikiem rządu i znajdowałem się na styku polityki i mediów. Spotykałem wtedy z bardzo dużą agresją propagandową mediów publicznych. W podobnej sytuacji znalazłem się w latach 2008-2010. Nie mam wątpliwości, że siłą upartyjnienia i upolitycznienia mediów w tych ostatnich latach była większa - zaznaczył członek KRRiT.

"Wybór władz mediów publicznych to proceder kryminalny"

- Wolałbym, żeby media publiczne to były miejsca, w których pracują najlepsi dziennikarze, którzy za najlepsze pieniądze robią najlepsze programy. Państwo robicie to, że zaraz ta wajcha zmian znowu będzie przekręcona w drugą stronę - zarzucił Luftowi naczelny "Pressa".

- Zrobiliśmy jedną rzecz: odwołaliśmy prezesa rozgłośni regionalnej w Poznaniu, gdzie był nieprawdopodobny konflikt środowiskowy. To jedyne działanie, jakie podjęliśmy w stosunku do mediów publicznych - odpowiedział Luft. - Rzeczywiście rozpoczęliśmy procedurę konkursową, która jest procedurą precedensową i w zupełnie inny sposób, niż do tej pory zakłada powoływanie zarządów i rad nadzorczych spółek mediów publicznych. Czy ten manewr przyniesie pożądany efekt? Czas pokaże. Ja mam nadzieję, że tak. A może chociaż spowoduje, że jednak ten proces będzie dużo bardziej transparentny.

- Wyjaśnijmy jaki to jest proceder, bo tak to można nazwać - zaczął Andrzej Skworz. - "Proceder" to się mówi w kronikach kryminalnych - przerwał członek KRRiT. - To jest kryminalne, ale nie w świetle Kodeksu karnego - zaznaczył redaktor naczelny "Pressa". I kontynuował: - Profesorowie nominują ludzi, którzy mają pracować w przyszłości w radach nadzorczych. Ostateczną decyzję podejmuje oczywiście KRRiT. A profesorowie wybierają m.in. inżynierów budownictwa lądowego, oczywiście też znajomków i oczywiście pracowników własnych uczelni. Szefów wojska, policji i straży pożarnej też nie wolno wybierać w ten sposób, że profesorowie sugerują kto z ich katedry powinien zostać szefem. To idiotyczny pomysł - podkreślił.

- Posłowie zrobili tę zmianę po to, żeby dalej mieć nadzór poprzez Radę nad mediami publicznymi. Nawet konkursy otwarte i transmitowane przez TVP nie spowodują tego, że trafią do mediów rzeczywiście fachowcy medialni, najlepsi ludzie z mediów, którzy będę chcieli tam pracować, bo będzie się tam unosił polityczny parasol - zarzucał Skworz.

W odpowiedzi Luft pytał, czy stawianie zastrzeżeń ma oznaczać, że nie należy podejmować wysiłku, żeby sytuację poprawić. - Uważam, że taki pomysł to jest szansa na poprawę - bronił nowej procedury członek KRRiT. - Po pierwsze: kandydaci do rad będą rekomendowane przez pewne autorytety, a po drugie: to wszystko będzie podlegało procedurze konkursowej, którą będzie można śledzić publicznie. Ostatni etap polegający na spotkaniach z wybraną grupą osób będzie mógł być obserwowany przez dziennikarzy.

Luft odniósł się też do kwestii finansowania mediów publicznych. - Nie tylko poprzez abonament jest możliwością - zapewniał. - Prawdopodobnie czeka nas dyskusja nad tym, jak doprowadzić większy strumień pieniędzy do telewizji, bo jeśli chodzi o radia, to ten problem jest mniejszy, gdyż radia do tej pory były traktowane preferencyjnie przez mniejsze możliwości zarabiania pieniędzy. Z telewizją natomiast jest problem - podkreślił.

- Mnie się wydaje, że największym problemem mediów publicznych jest to, że mają strukturę spółek skarbu państwa i muszą się rozliczać z wyników finansowych - zaznaczyła prowadząca Ewa Wanat. - Bardzo często jak się słucha tego, co mówią nowi szefowie mediów, to oni ciągle powołują się na badania, oglądalność, udział w rynku. Przede wszystkim może zacząć mniej myśleć o sprawach personalnych, a bardziej o ogólnej wizji, którą media powinny mieć, że np. telewizja publiczna powinna dawać wszystkim obywatelom to, czego oni na pewno nie dostaną w mediach komercyjnych. I robić to z pełną świadomością tego, że nie będą to programy, które będą miały wielką oglądalność, tylko że będą odpowiadały grupom ludzi, którzy tam dostaną to, czego nie dostaną gdzie indziej. Gdzie indziej, gdzie nie opłaca się tego robić - podsumowała.

"Zlikwidować KRRiT". "Tak? I co dalej?"

- Jako dziennikarz od 15 lat obserwuję degrengoladę mediów publicznych i nic nie robienie z tym faktem przez kolejne Krajowe Rady - stwierdził Andrzej Skworz. - Pan Krzysztof Luft czuje się w Radzie z kolei jak człowiek, który trafił tam trzy miesiące temu. Świeży, nowy i wierzy, że podejmie dobre decyzje, że będą fajne rady nadzorcze, a potem przełoży się to na zarządy, które zatrudnią fajnych dziennikarzy. Ja wiem, że to bzdura po prostu - podkreślił. I dodał: - To jest chory system zależności politycznej i ingerowania polityki w program. Jeśli się tego nie zburzy, jeśli się tego nie rozwali, jeśli się nie wypisze przy najbliższej zmianie konstytucji KRRiT z niej, to dalej będziemy w tym tkwili i nasze dzieci będą w tym tkwiły. Jeżeli przeczyta się ustawę o radiofonii i telewizji, to można zobaczyć, że jest tam mnóstwo pustych zapisów. To jest zajmowanie się czymś, czym może się zająć dowolny inny departament - przekonywał Skworz.

- To nie jest kwestia systemu, tylko jego zawartości - odpowiadał Luft. - Ten pomysł, który teraz będziemy realizować stwarza pewną szansę. Czy to jest sensowne? To znaczy co w zamian? Co mamy zrobić? - zwrócił się do Skworza członek KRRiT. - Pan? Zmienić zawód. A politycy zmienić konstytucję - odpowiedział naczelny "Pressa". - Bo jest pan darmozjadem. Żyje pan za publiczne pieniądze, a to, co możecie państwo dać opinii publicznej, jest niezmiernie nieistotne - dodał.

Jego zdaniem, skoro może być problem ze zmianą konstytucji i likwidacją Rady, można by zamiast tego wybrać do niej "pięciu emerytów". - Można im nie dawać uposażeń podsekretarza stanu, tylko 500 zł na miesiąc za to, że będą się raz na dwa miesiące spotykali, żeby uchwalić te kilka bzdurnych uchwał, które mają do ustalenia. Dlaczego tyle o tym mówię? Bo to jest choroba, która nęka media publiczne - podsumował Skworz.

Więcej o:
Komentarze (1)
Spór o media w TOK FM. Luft: "Likwidacja KRRiT? I co wtedy?" Skworz: "Pan? Zmienić zawód"
Zaloguj się
  • adam-has

    Oceniono 2 razy 2

    Szlak człowieka trafia kiedy po raz kolejny słyszy takie bzdury jak w wydaniu Pana Lufta. Pan Luft podobnie jak jego obecny pryncypał Pan Dworak nie mają kompletnie kompetencji merytorycznych aby cokolwiek poprawić w Telewizji Publicznej. Pan Dworak miał dwukrotnie szansę aby zmienić sytuację w mediach publicznych i mediów publicznych. Przypomnijmy, że Dworak był dwukrotnie we władzach Telewizji Polskiej i nie tylko. W latach 1989 -1991 pełnił funkcję Zastępcy Przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji oraz kierownika Zespołu Telewizji Polskiej. Był ekspertem sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Przez 4 lata (1998-2002) zasiadał w Radzie Programowej TVP SA, m.in. pełniąc funkcję jej przewodniczącego. Od 17 lutego 2004 roku do 11 maja 2006 roku był Prezesem Zarządu Spółki Telewizja Polska SA. Ten Pan więc jest BEZPOŚREDNIO odpowiedzialny a co najmniej współodpowiedzialny za taki burdel w mediach publicznych jaki mamy w tej chwili. Współodpowiedzialny z takimi „TUZAMI” polityki medialnej Polskiego Sejmu jak Pani Śledzińska-Katarasińska, Pan Wenderlich, Pani Anna Sobecka, Sellin Jarosław itp. I tutaj tkwi odpowiedź na pytanie dlaczego Pan Dworak może być szefem KRRITV wespół z Panem Luftem. Odpowiedzią jest kariera i ambicje polityczne tych panów a nie jakaś tam wyimaginowana potrzeba stworzenia silnych doskonałych mediów publicznych. Przypomnijmy; to Dworak jest odpowiedzialny BEZPOŚREDNIO za zniszczenie kompletne Redakcji Filmu Dokumentalnego w Programie 1 TVP SA. Zniszczył wespół ze swoim kolesiem Grzywaczewskim –ówczesnym Dyrektorem Programu 1 (2005-2006) takie Pasma jak: Czas Na Dokument, Miej Oczy Szeroko Otwarte, Kontrowersyjny Dokument. To Dworak Bezpośrednio odpowiada za osłabienie i zmarginalizowanie Redakcji Edukacyjnej w Programie 1. To ekipa Dworaka, a bezpośrednio Grzywaczewski odpowiada za odejście z Telewizji Publicznej Kamila Durczoka - ku chwale i pożytkowi TVN. Wpadki, zaniechania, zaniedbania i nie tylko, nieudolność, brak wykształcenia, można by to mnożyć w nieskończoność. I co? Ano nic karierę ci Panowie mają zagwarantowaną, wystarczyło tylko umiejętnie trzymać się „żłobu” za publiczne pieniądze. I teraz nam się chce wmówić, że ci „doskonali fachowcy” uzdrowią Telewizję Publiczną?! I to jeszcze podstawą tej pracy ma być kompletnie bełkotliwa ustawa którą ci Panowie zresztą współtworzyli. Żenujący spektakl. Nic więcej.
    Brałem udział w konkursie ogłoszonym pod koniec roku 2009 przez Radę Nadzorczą, konkursie dla kandydatów na Prezesa Zarządu i Kandydatów do Zarządu TVP SA. Jeden wielki cyrk na kółkach i oszustwo. Naprawdę i poważnie – temu procesowi powinna przyjrzeć się prokuratura. Bo to jak Pan Szwedo zorganizował wybór nowego zarządu mediów publicznych powinno go dożywotnio dyskwalifikować jako potencjalnego kandydata do zasiadania w Radach Nadzorczych Spółek prawa handlowego. To jak Dworak pokierował TVP dwukrotnie w przeszłości - powinno go dyskwalifikować dożywotnio jako menadżera w mediach, w tym jako kandydata na Przewodniczącego KRRiTV. To jak od kilkunastu lat posłowie prowadzą prace w Komisji Kultury i Środków Masowego Przekazu w Sejmie RP i „dbają” o media publiczne - powinno ich dyskwalifikować absolutnie i dożywotnio z życia publicznego. No właśnie - może my wyborcy domagajmy się zmian w ordynacji wyborczej, tak abyśmy mieli większy wpływ na życie publiczne i na to kogo wybieramy do SEJMU RP, domagajmy się okręgów jednomandatowych tak abyśmy mogli w przyszłości nie dopuszczać do władzy takich oszołomów jak Dworak, Wenderlich, Sobecka, Sellin, Śledzińska-Katarasińska???!!! Wtedy pewnie znajdzie się jakaś recepta na uzdrowienie Mediów Publicznych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX