"Fotoradary to kłusownictwo i patologia"

Posłowie Lewicy idą na wojnę z gminami, które ich zdaniem postanowiły z fotoradarów zrobić maszynki do zarabiania pieniędzy. W najbliższym czasie do NIK ma wpłynąć wniosek w tej sprawie.
Posłowie lewicy zapowiedzieli złożenie do NIK wniosku o zbadanie procedur związanych z ustawianiem fotoradarów przez gminy. Szczególne wątpliwości parlamentarzystów budzi współpraca gmin z prywatnymi firmami podnajmującymi swoje urządzenia i zajmującymi się obróbką zdjęć, które później - za pośrednictwem straży gminnej - są wysyłane do kierowcy wraz z mandatem.



Lewica zarzuca też gminom, że nie zależy im na bezpieczeństwie, a jedynie na jak największej liczbie kar finansowych, które zasilą lokalną kasę. - W ostatnim czasie mamy do czynienia z kłusownictwem radarowym, które przejawia się wieloma patologiami. Fotoradary, które miały przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego stały się dla gmin maszynką do zarabiania pieniędzy - mówi Marek Wikiński z Klubu Lewicy.

Jak wynika z danych udostępnionych przez posłów gminą rekordzistką jest Biały Bór (woj. Zachodniopomorskie). W 2009 roku zakładano, że gmina zarobi na mandatach z fotoradarów 3,5 miliona zł. Udało się zarobić 6,2 miliona złotych. Plan na ten rok zakłada 7 milionów. - Burmistrz tej gminy powiedział, że największą tragedią dla miasta jest to, kiedy w mieście jest tłok i nie ma płynnego ruchu, bo to oznacza dla fotoradarów brak pracy - mówi Wiesław Szczepański z lewicy.

Gminy dostrzegły w fotoradarach sposób na podreperowanie swoich kas. Widać to szczególnie na przykładzie gminy Kęsowo (woj. Kujawsko-Pomorskie), która w 2009 roku na fotoradarach zarobiła 2,7 mln złotych. Plan na ten rok wynosi 3,5 mln zł, co oznacza 57,6 proc. dochodów własnych gminy.

Posłowie lewicy mają pomysł na rozwiązanie problemu zarabiania na fotoradarach, chodzi o zmianę ustawy o ruchu drogowym tak by wpływy z mandatów były w całości przeznaczane na remont dróg. Dziś, bowiem jest tak, że gmina ma prawo postawić fotoradar przy drodze, którą zarządza zupełnie inny organ administracyjny. - Jeżeli gmina chce czerpać korzyści z tej drogi, a nie kłusownictwo, to niech przejmie odcinek drogi np. krajowej w granicy administracyjnej tej gminy. I niech ją utrzymuje i wpływy z mandatów przeznacza na remont tej drogi - dodaje Szczepański.

Policja: Fotoradary są potrzebne



Policja apeluje jednak by przy okazji rozprawiania się z gminami nie demonizować samych fotoradarów, które są urządzeniami potrzebnymi - Z naszych analiz wynika, że tam gdzie są ustawione liczba wypadków drogowych spada o 20 proc. - mówi Marek Konkolewski z Komendy Głównej Policji. I dodaje, że policja na swoich 124 fotoradarach nie zarabia, ponieważ wszystkie pieniądze wpłacone na podstawie zdjęć z tych urządzeń wędrują do państwowej kasy. A fotoradary gminne? - Z fotoradarów gminnych niech tłumaczą się gminy - ucina.

W serwisie policyjni.pl także: Zrobił wszystko, żeby trafić za kratki