Groźby. Wycleaf Jean musi się ukrywać

Kandydat na prezydenta Haiti i gwiazda hip-hopu Wyclef Jean musi ukrywać się po serii telefonicznych gróźb. To nie koniec jego problemów: haitańska komisja wyborcza przełożyła decyzję o oficjalnej akceptacji kandydatur, bo Jean nie spełnia jednego z wymogów prawnych.
- Uciekaj z kraju, bo inaczej zginiesz - anonimowe telefony z takimi pogróżkami dostaje Wyclef Jean, odkąd ogłosił, że będzie kandydował na prezydenta Haiti.

Muzyk planował pozostać w państwie do czasu ogłoszenia przez Komisję Wyborczą decyzji o oficjalnym zaakceptowaniu jego kandydatury, co pozwoliłoby mu startować w listopadowych wyborach. Niestety, CEP (Tymczasowa Komisja Wyborcza) ogłosiła, że przekłada decyzję na 20 sierpnia.

- Oczekujemy na decyzję CEP, ale konstytucja Haiti musi być przestrzegana. Decyzja musi być ogłoszona - oznajmił Jean w wywiadzie dla Sky News. Opóźnianie decyzji związane jest z wątpliwościami wokół kandydatury artysty. Obowiązujące na Haiti prawo wymaga od kandydatów, by przez pięć lat poprzedzających wybory nieprzerwanie mieszkali w kraju. Przełożenie decyzji wywołało w Port-au-Prince niewielką falę protestów.

Wyclef Jean urodził się na Haiti, ale wyemigrował w młodości do USA, gdzie zrobił karierę w show biznesie. Od tego czasu sporadycznie powracał do kraju. Artysta twierdzi, że jego nominacja na ambasadora Haiti w 2007 w pełni uprawnia go do startu w wyborach prezydenckich.

Muzyk wzbudził duży podziw wśród społeczeństwa, szczególnie dzięki projektom pomocy dla osób poszkodowanych w trzęsieniu ziemi, do którego doszło na początku tego roku. Narastają jednak wątpliwości wokół sytuacji prawnej fundacji Yele Haiti, której założycielem jest Wyclef Jean. Dziennik "New York Times" rozpoczął własne śledztwo dotyczące złego zarządzania i problemów finansowych. Fundacja, pomimo zapewnień, nie dostarczyła zapasów wody pitnej do kilkunastu obozów dla uchodźców, a dotacje finansowe "zniknęły" w gąszczu interesów Jeana. Artysta zaprzecza jakimkolwiek działaniom niezgodnym z prawem.

Więcej o:
Komentarze (1)
Groźby. Wycleaf Jean musi się ukrywać
Zaloguj się
  • takisobiejac

    0

    A Hamerykańce znowu jątrzą!
    Sami powinni uderzyć się w piersi, bo m.in. przez ich namotanie wielu satrapów z wysp karaibskich miało kasę na zbrojenia.
    Kto oglądał "Ghosts of Cite Soleil" (leciał w polskich kinach!) ten widział z jakim poświęceniem Wyclef próbował pomóc dwóm chłopakom z getta Cite Soleik. Nie udało się, zarówno Winston Jean-Bart (znany jako "2Pac") jak i James Petit-Frere ("Billy") zginęli od kul, ale Clef zrobił co mógł.
    Wspaniały człowiek.

    djamaladdin.blog.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX