Kto miał proch na rękach?

Na ciele Nigeryjczyka mogły zachować się ślady dzięki, którym można określić z jakiej odległości padł strzał. Dzisiejsza technika daje możliwość sprawdzenia czy na dłoniach mężczyzny znajdowały się drobinki prochu. Wyniki ekspertyz pomogłyby potwierdzić lub wykluczyć wersję policji o próbie odebrania broni. Pytanie tylko czy te ślady zostały zebrane?
Kilka dni temu na bazarze w okolicy Stadionu Narodowego doszło do postrzelenia z policyjnej broni nigeryjskiego handlarza. Na skutek postrzału 32-letni Maxwell I. zmarł. Policja mówi o napaści na funkcjonariusza i próbie odebrania broni, natomiast koledzy Nigeryjczyka opowiadają, że policjant sam skierował broń w stronę handlarza.

Udało nam się porozmawiać z policyjnym technikiem kryminalistyki, który zajmuje się zabezpieczaniem śladów na miejscach zbrodni. Policjant pragnie pozostać anonimowy. Z jego wypowiedzi wynika, że o ile wszystkie ślady zostały odpowiednio zebrane będzie można stwierdzić, czy ktoś oprócz policjanta miał w ręku pistolet.

Co się dzieje, gdy dochodzi do wystrzału z broni palnej?

Wszystko zależy od rodzaju broni. Ale generalna zasada jest taka, że w komorze naboju powstaje ogromne ciśnienie. Część gazów wydostaje się przez lufę razem z pociskiem, a część gazów z drobinami prochu wychodzi otworem, gdzie jest wyrzut łuski. Oprócz tego te drobiny prochu spalonego i nie spalonego tzw. osmaliny wydostają się w chwili przesuwu zamka pistoletu do tyłu. Miejscem gdzie najwięcej tego typu drobin się znajduje jest łuk między palcem wskazującym, a kciukiem osoby strzelającej.

A w przypadku osoby, która próbowała odebrać broń? Można założyć, że na jej dłoni też będą te drobinki prochu?

Tak, to jest oczywiste. Dodatkowo znajdą się one na osobie, która otrzymała strzał. W miejscu postrzału powstaje tzw. rąbek zabrudzenia. Po oględzinach, którego można określić, z jakiej odległości został oddany strzał. Dlatego, jeżeli rozmawiamy o jakimś konkretnym przypadku to odzież osoby pokrzywdzonej oraz broń powinny być zabrane do badania. Właśnie po to żeby w warunkach laboratoryjnych sprawdzić jak z określonej odległości rozkładają się drobiny prochu, bo przyjmuje się, że nabój ma zawsze taką samą energię. Co oznacza, że strzelając z takiej samej odległości uzyskamy taki sam rozkład drobin jak na miejscu zdarzenia.

W takim razie przyjmując wersję policji o tym, że Nigeryjczyk próbował odebrać broń policjantowi, gdzie na ciele tego mężczyzny w pierwszej kolejności powinno się szukać śladów?

Przede wszystkim w miejscu przestrzelenia, o którym mówiłem wcześniej. W zależności od ułożenia drobin, można by określić czy on go odstrzelił z pięciu metrów czy z 60 centymetrów. Co do kwestii szarpaniny? To podstawowe pytanie brzmi, gdzie napastnik go złapał i w jaki sposób. Jeżeli podczas wystrzału on go trzymał za rękę, nadgarstek, czy próbował chwycić za broń, to takie drobiny powinny się zachować na ciele napastnika. W tym przypadku pierwsze, co powinno się zrobić, to zabezpieczyć ślady na dłoniach Nigeryjczyka.

Jak to się robi?

Jeżeli chodzi o pobranie śladów z rąk. Służą do tego specjalne urządzenia. Nazywa się to stoliczek GSR (Gun Shot Residue - red.). Jest to substancja obojętna, klejąca, którą się kilkadziesiąt razy przykłada do miejsca, gdzie mogą być drobiny prochu. Następnie przesyła się to do badań fizyko-chemicznych.

A w tym przypadku, komu powinno się zrobić to badanie?

Tego typu badanie robi się osobie strzelającej, żeby potwierdzić, że ta właśnie osoba strzelała. Osobie, która jest pokrzywdzona, bo podobno łapała za broń oraz wszystkim osobom, które były w okolicy. Jeżeli tam mogło być jakieś większe zamieszanie, szarpania i atakowała nie jedna, a dwie lub trzy osoby to w zasadzie wszystkim tym osobom powinno się pobrać próbki GSR z dłoni. Dlatego, że ktoś inny mógł go trzymać za rękę, a strzał otrzymał zupełnie ktoś inny. To nie jest tak, że osoba, która atakowała musi być osobą pokrzywdzoną.

Ale jeżeli mówi się o próbie odebrania broni. Można zakładać, że z tą bronią miała kontakt osoba niepowołana. Czy mogły zachować się ślady, po których można zidentyfikować, kto jej dotykał?

Nie znam całkowicie sytuacji. Ale napastnik mógł łapać policjanta za rękę, a nie za broń...

Za rękę? A kto w taki razie wyciągnął broń?

Nie. No, to policjant wyciągnął broń.

Z jakiego powodu?

Ja nie znam zeznań policjanta. Ale próba wyciągnięcia broni, może też polegać na tym, że napastnik skierował rękę w kierunku kabury i ją odpiął. To już jest próba odebrania broni. Każdy policjant w ten sposób będzie to traktował.

I wtedy policjant ma prawo chwycić za broń?

Oczywiście. A kwestia odbezpieczenia czy przeładowania... Odbezpieczenie to jest ruch palcem. Natomiast moment przeładowania jest momentem ostrzegawczym dla napastnika. Nieoficjalnie policjantom pracującym w terenie zezwala się na noszenie broni odbezpieczonej, a czasami zabezpieczonej, ale już przeładowanej. Przeładowanie broni zawsze robi wrażenie. Jest to jednak dźwięk urządzenia służącego do zabijania. Być może przeładowanie nastąpiło właśnie po to żeby przestraszyć. Poza tym w momencie, kiedy napastnik atakuje policjanta na służbie powinien się z tym liczyć. Tu niema, co się dziwić, że policjant przeładował broń. Uważam, że słusznie postąpił. Miał prawo wyjąć broń i moim zdaniem zachowanie policjanta w tym przypadku jest prawidłowe. Wyciągnięcie i skierowanie broni jest to jednak forma użycia. Nie strzelając jej się już używa. Być może stres policjanta był już tak silny, że czuł się bardzo zagrożony i wydawało mu się, że wyciągnięcie broni będzie formą zapewnienia sobie bezpieczeństwa.

Jeżeli by się okazało, że z tej broni strzelono do Nigeryjczyka, to na dłoni policjanta powinny być ślady prochu?

Tak, zdecydowanie.

A jeżeli okazałoby się, że na dłoniach postrzelonego mężczyzny nie będzie takich śladów jak na dłoniach policjanta?

Wystarczy, że na rękach ofiary będą jakiekolwiek ślady prochu to by oznaczało, że te części ciała ofiary były w pobliżu broni. Bo te drobinki nie lecą na metr czy dwa, a maksymalnie do pół metra.

W takim razie, jeżeli drobinki będą to mamy pewność, że Nigeryjczyk chwytał za broń?

Myślę, że tak. Wtedy będzie można przyjąć, że jego ręce znajdowały się na albo bardzo blisko pistoletu.

A jeżeli się okaże, że śladów nie ma?

To jest teraz kwestia, czy ślady zostały dobrze zebrane. W tym przypadku ślady należałoby zebrać z dłoni od strony wewnętrznej, zewnętrznej, przestrzenie między palcami...

Czyli te badania są istotne dla sprawy? Sporo od nich może zależeć?

Oczywiście, że tak. Jeżeli na rękach napastnika obojętnie, którego, bo tu nie ma znaczenia czy tego, który zginął, czy kogoś innego wykryto te ślady. Automatycznie to by wykluczało winę policjanta. To by oznaczało, że bezpośrednio na, czy bardzo blisko broni znajdowały się inne ręce.

A możliwe jest, że nie wykonano tych badań?

Zawsze jest to możliwe. Szczególnie jak się działa w stresie, pod presją, gdzie kilka osób podejmuje decyzje. Tam były dziesiątki, jeśli nie setki śladów, które trzeba było zabezpieczyć. Wszystkie "na już" i mogło się zdarzyć, że ktoś czegoś zapomniał. W tym przypadku to prokurator powinien dopilnować, żeby te próbki zostały pobrane.

Zdarzało się tak, że tych badań nie zrobiono? Że ktoś zapomniał?

Były czasem takie niedociągnięcia, ale nigdy nie było tak, że przez to jakaś sprawa padła.



*Prokuratura zajmująca się sprawą śmierci Nigeryjczyka informuje, że broń zabezpieczona na miejscu zdarzenia jest badana pod każdym kątem.

W serwisie policyjni.pl także: Przywileje pana władzy