Komorowski o in vitro: Trzeba wyeliminować ryzyko chorób i ?handlu dziećmi"

- Musi być perspektywa dobrego wychowania dziecka zanim zostanie rodzicom przyznana metoda in vitro - powiedział w Radiu ZET Bronisław Komorowski. Marszałek Sejmu tłumaczył się z odpowiedzi, jaką w trakcie debaty udzielił na pytanie o refundację zabiegu sztucznego zapłodnienia. Zapewnił, że jest zwolennikiem takiej możliwości, ale tylko gdy ma sens z punktu widzenia zdrowia dziecka.


- Może rzeczywiście mało precyzyjnie się wyraziłem - przyznał Bronisław Komorowski pytany o swoją wczorajszą wypowiedź. Opinia marszałka Sejmu, jaką wygłosił w trakcie debaty wzbudziły konsternację wśród jego kolegów z partii. Komorowski stwierdził bowiem, że "refundacja in vitro powinna być, gdy jest szansa, że się urodzą dzieci zdrowe i będą dobrze wychowane, na dobrych obywateli."

"Handel brzuchami kwitnie"

Pytany o te słowa w radiu ZET tłumaczył, że miał na myśli ryzyko "handlu dziećmi". - Znaną sprawą jest to, że taki handel kwitnie, można sobie kupić brzuch. Młoda kobieta i starszy pan może sobie zafundować dziecko i to jest to pytanie, czy będą one dobrze wychowane - stwierdził.

Komorowski przekonywał, że "rzeczą zasadniczą jest zdrowie dziecka, które ma się urodzić". Zaznaczył, że istotne znaczenie w tej sprawie ma także wiek kobiety. - Wiem, że w wielu krajach, na przykład w Wielkiej Brytanii, zanim zapadnie decyzja o częściowej refundacji bardzo drogiej metody jest prowadzony przez lekarza szczegółowy wywiad, polegający na badaniu wszystkich okoliczności zdrowia kobiety i mężczyzny, jest uwzględniany wiek rodziców - powiedział. - Kobieta, która ma mniej niż 30 lat, może uzyskać ciążę w wyniku wszczepienia jednego zarodka. Jeżeli jest starsza, to musi być ich więcej. Okazało się z badań, że niesłychanie ważny jest także wiek mężczyzny, że plemniki od starszych mężczyzn powodują, że są większe ryzyka związane z ciążą. No i to wszystko lekarz musi wyważyć - tłumaczył marszałek Sejmu.

"Nie wydawać pieniędzy na nieszczęście"

Komorowski stwierdził również, że państwo musi sprawdzić, czy w przeszłości rodzina nie handlowała dziećmi lub nie oddawała do domu dziecka. - Państwo musi dbać, żeby pieniądze nie były wydane na nieszczęścia dziecka - dodał. "Dobre wychowanie" dziecka oznacza, że nie będzie perspektywy sprzedania go lub oddania do domu dziecka.

Komorowski przypomniał, że ma różne zdania ws. finansowania zabiegu z budżetu państwa. - Pan minister Sikorski jest w ogóle przeciwnikiem refundacji metody in vitro. Ja jestem zwolennikiem, ale w stopniu ograniczonym - powiedział. "Stopień ograniczony" według Komorowskiego oznacza, że zabieg nie będzie finansowany na życzenie, tylko w "wyniku analizy, czy to ma sens z punktu widzenia medycznego i zdrowia dziecka". - Uważam, że jeśli w większości krajów lekarz bierze pod uwagę ewentualne ryzyko zespołu Downa, to trzeba kopiować dobre wzory - przekonywał. - Według mnie warto się zastanowić, czy można wyeliminować duży procent ryzyka płacenia kobiecie, która następnie dziecko odda do domu dziecka, warto się nad tym zastanowić - podsumował.

Sikorski: Zawiało eugeniką

Do wczorajszej wypowiedzi Komorowskiego odniósł się dziś w Poranku Radia TOK FM jego kontrkandydat Radosław Sikorski.

- Komorowski powiedział coś kontrowersyjnego w sprawie in vitro. Jestem pewien, że to wyjaśni. Ale wiadomo jak działają media. Gdyby to jedno zdanie wyciągnąć i nadawać je przez tydzień, tak jak jedno moje niefortunne zdanie, to można powiedzieć, że zawiało eugeniką i kilkoma nieładnymi rzeczami - skomentował minister.

Bronisław Komorowski kontra Radek Sikorski - zobacz cała debatę!


Więcej o: