Zima przycisnęła kierowców. Zabrakło prostowników

Nie czapki, nie szaliki, nawet nie rękawiczki. Prostowniki do akumulatorów - to jest najbardziej deficytowy towar tej zimy. W Lublinie gdzie mróz doskwiera najbardziej są praktycznie nie do kupienia.


Nocą temperatura w Lublinie spadła do blisko -30 stopni. Nic więc dziwnego, że nieliczni kierowcy bez problemów rano uruchomili silnik. - Zostawiłem samochód w czwartek i teraz nie było szans na odpalenie - mówi jeden z lubelskich kierowców i dodaje, że to był dopiero początek jego problemów. - Chciałem pożyczyć prostownik od znajomych. Od razu poinformowali mnie, że ustawiła się po niego już długa kolejka.

Zdeterminowani kierowcy postanowili więc wydać kilkaset złotych na własny prostownik, ale okazało się, że nie jest to takie proste. - Jak by były to bym kupił - mówi TOK FM pan Paweł z Lublina. Okazuje się że nie był jedynym, który szukał i nie znalazł: - Zjeździłem Lublin i wszystkie sklepy są ogołocone. Odwiedziłem nawet trzy duże sklepy, w których półki są puste i nie ma nawet kabli rozruchowych - mówi Sławek.

Okazuje się, że prostowniki rozeszły się jak ciepłe bułeczki. - U nas nie ma już od paru dni i z tego co wiem w Lublinie są nie do znalezienia - mówi nam pracownik jednego ze specjalistycznych sklepów. Na półkach zostały już tylko prostowniki, którymi nie da się naładować akumulatora. - Nawet te się rozchodzą - mówi nam sprzedawca.

Kierowcy mają radę: przestać zimę, poczekać do wiosny: - Wielu znajomych mówi, że przeczeka aż zrobi się cieplej i może wtedy uda się uruchomić auto - z uśmiechem opowiada o całej sytuacji Sławek, który dodaje, że jakoś uruchomić auto musi.

Co ciekawe problemy z odpaleniem silników dobrze wpływają na ruch w centrum Lublina: - Dawno nie mieliśmy takiego luzu. Nie ma korków jeździ się bardzo dobrze - opowiada z uśmiechem jeden z lubelskich taksówkarzy.

Z informacji do których dotarliśmy wynika, że najbliższa dostawa prostowników ma dotrzeć do Lublina w czwartek. Na ten dzień synoptycy zapowiadają ocieplenie i opady śniegu. - Łopat nam nie brakuje - słyszymy w jednym ze sklepów.