Kurski kontra Karnowski. Sprawa leśniczówki europosła

Europoseł PiS pozwał prezydenta Sopotu za słowa dotyczące jego leśniczówki. Domaga się przeprosin i wpłaty 5 tys. zł na Lechię Gdańsk.
Chodzi o słowa, które prezydent Sopotu Jacek Karnowski wypowiedział publicznie, gdy prokuratura stawiała mu korupcyjne zarzuty: - Zamiast zajmować się Sopotem prokurator i CBA powinny się przyjrzeć leśniczówce Jacka Kurskiego - powiedział wtedy Karnowski. Kurski poczuł się urażony, gdyż słowa Karnowskiego miały sugerować, że nieruchomość na terenie gminy Stary Dzierzgoń przejął w podejrzanych okolicznościach. "Gazeta Wyborcza" jako pierwsza napisała o leśniczówce Jacka Kurskiego już cztery lata temu. Informowała, że Kurski kupił ponad 100-metrowy dom nad jeziorem w gminie Stary Dzierzgoń za 22 tys. zł. Sprzedającym były Lasy Państwowe, a dom wyszukał wójt, który polecił go podczas "gospodarskiej wizyty" Kurskiego w gminie (był on wtedy marszałkiem województwa pomorskiego). Wkrótce potem sam Kurski wycenił swoją własność na 280 tysięcy zł. Na trwającej dwie godziny piątkowej rozprawie pojawili się europoseł i prezydent. Siedzieli na przeciwko siebie i prawie przez całą rozprawę patrzyli sobie w oczy. W tym czasie sędzia Wojciech Midziak przesłuchał nadleśniczego, który administrował leśniczówką Danielówka, którą w 2003 roku nabył Kurski.

- Gdy pod koniec lat 90-tych pan Jacek Kurski zgłosił się do mnie i złożył ofertę wydzierżawienia lokalu, stan budynku był bardzo zły. Przeciekający dach z papy, dziurawe podłogi, brak okien - mówił nadleśniczy Michał Juchniewicz.

Dlaczego cztery lata później nadleśniczy wydał zgodę na sprzedaż nieruchomości Kurskiemu? - Zmieniły się wówczas przepisy, które pozwalały Lasom Państwowym posprzedawać niepotrzebne nieruchomości. Gdyby pan Kurski nie zainteresował się zrujnowaną leśniczówką, to już dawno zostałaby rozebrana - odpowiedział. Potwierdził, że za 116 metrową nieruchomość polityk zapłacił prawie 22 tys. zł. Na pytanie sądu czy Kurski - jako osoba publiczna - był w jakikolwiek sposób uprzywilejowany przy tej transakcji, świadek zapewnił, że nie korzystał on z żadnych preferencji.

Po rozprawie zapytaliśmy prezydenta Karnowskiego czy nadal uważa, że sprawą leśniczówki Kurskiego powinno zająć się Centralne Biuro Antykorupcyjne? - Jestem przekonany, że z m.in. uwagi na cenę nieruchomości i pozycję pana Kurskiego, to była wyjątkowo okazyjna sprzedaż - odpowiedział.

Kurski po rozprawie do dziennikarzy: - Sytuacja Jacka Karnowskiego jest tragiczna. Gdy przegra ten proces będzie musiał przeprosić mnie, a w ramach zadośćuczynienia zapłacić 5 tys. zł na Lechię Gdańsk, której jestem kibicem.