Będzie protest po skandalicznym reportażu w rosyjskiej TV

Ambasada Polski w Moskwie przygotowuje list protestacyjny do państwowego kanału telewizyjnego "Rossija". Ma to związek z wyemitowaniem w niedzielnym magazynie informacyjnym materiału sugerującego, że Polska zamierzała utworzyć przeciwko Związkowi Radzieckiemu sojusz z Niemcami hitlerowskimi i Japonią.
Według autorów programu, Polacy proponowali Japonii otwarcie frontu przeciwko Sowietom ze wschodu, zaś z zachodu miałyby wspólnie wystąpić Niemcy i Polska. Według rosyjskiej telewizji, Polska miała podstawy traktować Hitlera za sojusznika gdyż dwustronny układ z 1934 roku w swojej tajnej części przewidywał, że Berlin i Warszawa obiecały okazywanie wzajemnej pomocy wojskowej.

"Beck miał portret Hitlera"

Radio RMF FM przytacza kilka skandalicznych wątków, jakie pojawiają się w materiale. Autorzy filmu twierdzą, że polski minister spraw zagranicznych Józef Beck miał w gabinecie portret Adolfa Hitlera. Takie zdanie twórcy dokumentu zilustrowali zdjęciami ze spotkania Becka z Hitlerem.

Autor materiału twierdzi, że dzięki paktowi Wilno zwrócono Litwie. Co prawda ZSRR okupował i pozbawił państwowości republiki bałtyckie, ale o tym w reportażu nie ma już ani słowa. Należy dodać, że autorem reportażu jest Ilia Kanawin, polityczny komentator kanału Rossija. W 2006 roku prezydent Putin odznaczył go medalem za zasługi dla ojczyzny pierwszego stopnia.

MSZ: W tej sprawie będzie protest

W programie wykorzystano fragmenty filmu "Pakt Mołotowa-Ribbentropa" który telewizja "Rossija" pokaże w sierpniu w ramach większego cyklu poświęconego 70 rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej. W programie wystąpili również członkowie powołanej niedawno przez prezydenta Rosji Komisji do spraw przeciwdziałania próbom fałszowania historii na szkodę Rosji.

- W tej sprawie będzie protest przygotowany przez naszą placówkę w Moskwie. To właściwy sposób reakcji na tak skandaliczne rzeczy - powiedział nam rzecznik polskiego MSZ Piotr Paszkowski. Adresatem protestu ma być rosyjski nadawca.

Komentatorzy zwracają uwagę, że kilkanaście dni temu na stronie internetowej rosyjskiego ministerstwa obrony ukazał się tekst obarczający Polskę winą za rozpętanie drugiej wojny światowej. Wówczas polski MSZ domagał się wyjaśnień od rosyjskiego ambasadora w Polsce. Wtedy ministerstwo obrony odcięło się od skandalicznej publikacji i tego samego dnia zdjęło tekst z witryny internetowej.