Niemcy nakręcą film o "krwawym poniedziałku"

Ekipa berlińskiej telewizji RBB zjedzie do Częstochowy w czerwcu. W 70. rocznicę wybuchu II wojny światowej realizować będzie film o masowych egzekucjach dokonanych przez Niemców w Częstochowie 4 września
Wehrmacht zajął Częstochowę 3 września. Już tego dnia, a szczególnie nazajutrz żołnierze spędzali ludność cywilną. Wiele osób zginęło w egzekucjach, m.in. na dziedzińcu ratusza, który był ówczesną siedzibą władz miasta. Ludzie doprowadzani byli nad rowy przeciwczołgowe, tam zabijani i grzebani. Ten dzień przeszedł do historii jako "krwawy poniedziałek".

Zbrodnie Wehrmachtu w Polsce długo nie były znane w Niemczech, gdzie skupiano się na wydarzeniach w Rosji. Zmieniła to dopiero w 2005 r. wystawa, po której do Polski przyjechała ekipa stacji telewizyjnej ZDF. Niemieccy dziennikarze rozmawiali m.in. z 88-letnim Augustynem Sołdrowskim. Wspominał on m.in. łapankę przed katedrą. 23 maja 2006 r. ZDF wyemitowała ośmiominutowy dokument.

- Kiedy Niemcy weszli do Częstochowy, mieszkałem u mojego majstra, w domu przy ul. Dąbrowskiego - mówił Sołdrowski reporterce "Gazecie", która towarzyszyła filmowcom. - W poniedziałek 4 września żołnierze zaczęli wchodzić dwójkami i w większych grupach do kamienic w Alejach. Wyciągali z nich wszystkich mężczyzn i zbierali ich pod drzewami przed kościołem św. Jakuba. Nas też zgarnęli. W nocy Niemcy przyprowadzili wszystkich przed ratusz. Było tam ze 130-140 osób. Kazali nam leżeć twarzą do ziemi. W drzwiach ratusza był karabin maszynowy. Wszyscy, którzy wstali, zostali zabici. Około trzeciej Niemcy polecili wszystkim przejść do łaźni w koszarach. Tam nas przetrzymywali. W pierwszym dniu zwolnili folksdojczów, w drugim wszystkich po sześćdziesiątce. W trzecim dniu zaczęli nas wyprowadzać pod eskortą. Ponieważ dobrze znałem te rejony, uciekłem. Dzięki temu żyję.

W nakręconym wtedy dokumencie zawarto opowieści o wielu innych eksterminacjach w okolicach Częstochowy. Tym razem berlińska stacja chce skupić tylko na "krwawym poniedziałku" w Częstochowie.

- Już przed miesiącem RBB poprosiła nas o pomoc - mówi Juliusz Sętowski, szef Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy. - Przekazaliśmy im informację o dokumentach w Archiwum Państwowym, opracowaniach historycznych i fotografiach ze zbiorów Muzeum Częstochowskiego i naszego ODDC ukazujące wydarzenia. Są groby rozstrzelanych na cmentarzu Kule. Szukamy natomiast ludzi, którzy pamiętają tamten dzień - mogli obserwować wydarzenia, ich skutki (np. grzebanie zabitych czy późniejsze ekshumacje) i mogliby o tym opowiedzieć. Prosimy o kontakt.

Z wydanych drukiem wspomnień wojennego (cywilnego) prezydenta Stanisława Rybickiego "Pod znakiem lwa i kruka" wiadomo, że z początkiem 1940 r. nowo powołany zarząd miasta zdecydował o ekshumacji pomordowanych 4 września. Przeniesienie ciał na cmentarz Kule zlecono firmie Bator. Przez wiele zimowych nocy jej pracownicy wydobyli 227 ciał, w tym 25 kobiet i ośmioro dzieci. 25 zidentyfikowanych osób było narodowości żydowskiej. Ekshumacji dokonywano przed magistratem (48 ciał), na pl. Daszyńskiego, przy ul. Strażackiej i przed katedrą (w tych trzech miejscach 99 ciał).

"W pewnym momencie Niemcy przyprowadzili nad rów przeciwlotniczy chłopca - Polaka. Tam jeden z Niemców uderzył go w kark tak, że chłopiec ten wpadł do rowu, a drugi Niemiec strzelił do niego z karabinu" - taka relacja jednego ze świadków zbrodni została zapisana we wspomnieniach Rybickiego.

Tych, których hitlerowcy zatrzymali na pl. Daszyńskiego, a nie rozstrzelali, spędzili do kościoła św. Zygmunta i trzymali w strachu, chłodzie i głodzie przez noc oraz następny dzień.

Ośrodek Dokumentacji Dziejów Częstochowy mieści się na II piętrze Pałacu Ślubów przy ul. Focha 19/21 (przy pl. Pamięci Narodowej). Tel. 034 368 24 45.