Gronkiewicz-Waltz: Za czasów L. Kaczyńskiego były wyższe premie

Oskarżana przez PiS o rozrzutność prezydent Warszawy twierdzi, że Lech Kaczyński dawał wyższe nagrody swoim urzędnikom. Hanna Gronkiewicz-Waltz dodaje, że nagrody ratusza dostali też urzędnicy związani z PiS.
Prezydent Warszawy zapewnia, że nie czuje się czarnym charakterem - tak jak przedstawia to najnowszy spot Prawa i Sprawiedliwości. W ocenie Hanny Gronkiewicz-Waltz w spocie podano mało precyzyjne informacje, ponieważ nagrody w stołecznym ratuszu otrzymali nie tylko urzędnicy zatrudnieni przez PO, ale też krewni polityków PiS.

Nagrody dla żony i siostry polityków PiS

Jak wylicza Hanna Gronkiewicz-Waltz, wśród nagrodzonych są: żona doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego Jacka Sasina, siostra Elżbiety Jakubiak oraz córka Grażyny Gęsickiej. Prezydent stolicy przypomniała, że osoby te zostały zatrudnione jeszcze przez Lecha Kaczyńskiego. - Są dobrymi pracownikami, dlatego również otrzymały nagrody - tłumaczy.

Lech Kaczyński dawał wyższe nagrody

Hanna Gronkiewicz-Waltz. Przypomina, że nagrody w warszawskim ratuszu rozdawał także jej poprzednik Lech Kaczyński. Według Hanny Gronkiewicz-Waltz od 2003 do 2006 na ten cel przeznaczono około 140 milionów złotych. Jak podkreśla Hanna Gronkiewicz-Waltz, teraz średnia premia na osobę to 1.750 złotych, a w 2006 roku - 1.828 złotych.

Spot z Misiakiem

Od dziś można oglądać przygotowany przez PiS krótki film o działaniach Platformy Obywatelskiej, w którym pokazane są wątki afery senatora Misiaka, sprawa interesów żony ministra skarbu i premie dla urzędników w warszawskim Ratuszu.

Prezydent Warszawy zaznacza, że przyznanie premii urzędnikom nie było błędem. Według niej w Warszawie bezrobocie wynosi 2 procent i na razie skutków kryzysu nie widać, dlatego nie ma też powodu do cięć premii dla urzędników. W tym roku warszawski ratusz przeznaczył na premie 57 milionów złotych.