Kaczyński o szczycie UE: Proszę państwa, to była porażka

- Nie uzyskaliśmy w gruncie rzeczy nic - powiedział Jarosław Kaczyński o udziale premiera Tuska w szczycie UE ws. kryzysu. - To, że wszyscy się zarzekali, że nie będzie protekcjonizmu było do przewidzenia. (...) Cała reszta to była, proszę państwa, porażka - dodał. Prezes PiS odniósł się też do kwestii euroobligacji. - To sposób straszenia Polaków. Równie dobrze można było mówić, że Polskę zaatakuje Gabon - stwierdził.
- Donald Tusk przyjechał z tej konferencji na tarczy i używam tutaj określenia bardzo łagodnego - powiedział prezes PiS. Czego nie udało się załatwić? M.in. złagodzenia wymogów stosowanych przy wchodzeniu do strefy euro, co zapowiadano - stwierdził Jarosław Kaczyński.

"To porażka"

- Trzeba ustalać sobie cele niepropagandowe. Bo to, że wszyscy się zarzekali, że nie będzie protekcjonizmu było do przewidzenia. Wiadomo, że w UE nikt nie powie, że będzie stosował politykę protekcjonistyczną. Cała reszta to była, proszę państwa, porażka - ocenił Kaczyński.

Na uwagę, że rząd przedstawia unijną deklarację w sprawie protekcjonizmu jako sukces, powiedział: - Można oczywiście jechać na jakąś konferencję, gdzie będzie powiedziane, że po czwartku jest piątek i ogłosić, że to jest sukces.

"Zasada solidarności odrzucona"

Przed rozpoczęciem obrad szczytu premier Tusk zwołał spotkanie szefów rządów Słowacji, Czech, Węgier, Litwy, Łotwy, Estonii, Rumunii i Bułgarii. Jak podkreślił Kaczyński, warto organizować takie spotkania, "nie Donald Tusk z resztą to wymyślił". - Warto się spotykać, ale pod warunkiem, że ma to budować solidarność - powiedział prezes PiS.

Jak podkreślił, Węgry zaproponowały podczas spotkania, by UE wsparła "poważnymi sumami" Europę Wschodnią, w tym Ukrainę. - To zostało przez Polskę odrzucone, czyli zasada solidarności została odrzucona - powiedział. - Bo chodziło także o państwo, którego ratowanie przed ciężkim kryzysem leży w najbardziej elementarnym interesie Polski. Mówię tutaj o Ukrainie - dodał.

- W imię pewnego dogmatyzmu liberalnego stwierdzono, że niczego nie potrzebujemy. No nie wiem, czy niczego nie potrzebujemy, jeżeli spojrzeć na nasze statystyki, np. na wzrost bezrobocia - ocenił.

"Można powiedzieć, że Gabon nas zaatakuje..."

Pytany o euroobligacje, z których UE zrezygnowała, a przed którymi ostrzegał wcześniej premier Donald Tusk, powiedział: - To jest ta sama metoda. Wszyscy zdezawuowali twierdzenie, że mają być jakieś euroobligacje. Pan premier sobie wymyślił sposób straszenia Polaków. Równie dobrze można powiedzieć, że Gabon Polskę zaatakuje, później uzyskać informację, że jednak nie i stwierdzić, że to jest wielki sukces.