Rostowski do PiS: By mówić o ekonomii, trzeba mieć wiedzę

W Sejmie trwa burzliwa debata nt. działań rządu zabezpieczających Polskę przed skutkami kryzysu finansowego. Minister Rostowski oburzył się na krytykę PiS, które chce wzrostu długu państwa: - Widać, że zmiana wizerunku jest płytka, bo trzeba trochę się nauczyć, by mówić o ekonomii. - Wg rządu i PO, ratunkiem są oszczędności i wejście do strefy euro.


Po wystąpieniu Aleksandry Natalli Świat Rostowski uniósł się: - Często powoływała się na autorytety (Natalli-Świat odwoływała się do artykułów Grzegorza Kołodki - przyp. mar). Wiem, że potrzebuje ich wsparcia , bo nie ma go od swojego szefa. Przyszedł na moment, potem się znudził i wyszedł. Nie może być tak, że potencjalnego premiera nie ma na tej debacie. Widać, że zmiana wizerunku jest płytka, bo trzeba też trochę się nauczyć, by mówić o ekonomii i gospodarce. Tydzień w Klarysewie nie wystarczy - mówił.

Musimy wspólnie pracować, ale musi być z kim - mówił Rostowski. - Gdybyście wrócili do władzy, czego nie daj Bóg, to nie będziecie mogli tak dryfować, jak przez te dwa tłuste lata, wiec przygotujcie się trochę - nawoływał minister.

Minister przeprosił też za to, że za bardzo się uniósł, na co zwrócił mu też uwagę Bronisław Komorowski.

Wcześniej Rostowski: Trzeba oszczędzać

Debata rozpoczęła się spokojniej. - Krytycy zarzucają nam powolne działanie. Ich krytyka jest nieuczciwa, bo nie zgadzają się z zasadniczym kierunkiem naszych działań. Uważają, że oszczędzanie w czasach kryzysu jest niepotrzebne. Powinni więc cieszyć się, że z opóźnieniem wdrażamy te błędne, ich zdaniem, działania - mówił w Sejmie minister finansów Jacek Rostowski. Podkreślił jednak, że z satysfakcją przyjął zapowiedzi współpracy ze strony opozycji - relacja z przemówienia ministra.

Według Rostowskiego, polska gospodarka ma "zdrowy system bankowy", choć jej słabością jest "drogi dług państwowy". Jak podkreślił minister, Polska nie można wdrażać rozwiązań identycznych z tymi w innych krajach, bo ma inne problemy, np. nie musi ratować upadających banków. Ważne - jak dodał - jest zabezpieczanie poręczeń bankowych gwarancji, które rząd wzmocnił w kilku aktach prawnych, w tym - ustawach.

PO: Nie straszcie, bo nie przestraszymy się

Rostowski podkreślił też, że działania muszą być stanowcze i konsekwentne. - Gdybyśmy w lecie 2008 roku przestraszyli się wniosku o wotum nieufności dla ministra finansów i zmniejszyli akcyzę, mielibyśmy z końcem tego roku prawdziwą dziurę Kaczyńskiego - mówi minister.

- Nie przestraszyliśmy się tez wyliczeń prezesa PiS, który utrzymuje, że na wejściu Polski do strefy euro każdy emeryt straci nawet 240 zł miesięcznie. Chętnie zapytałbym pana prezesa, skąd to wziął, gdyby tu był, na tak ważnej debacie - ciągnął Rostowski. - Wejście do euro jest najlepszą receptą na kryzys - dodał. Minister powiedział, że przykład "słabości złotego, która zwiększyła znacząco nasze koszty obsługi długu", pokazuje jakie byłyby korzyści z wejścia do strefy euro: - W tym roku, jeśli kurs pozostanie na poziomie 4,8 zł za euro, to będzie to kosztowało budżet państwa 1 mld 400 mln zł dodatkowych odsetek.

Powiedział, że gdyby w Polsce obowiązywała europejska waluta, to nie istniałby problem tzw. opcji walutowych. - Takich opcji by nie było, gdybyśmy byli w strefie euro czy nawet w ERM2 - zaznaczył.

- Nie ma zgody na zadłużanie państwa. Nie ma zgody na metody, które wykorzystywaliście. Apeluję, by w tej debacie nie zastraszać - powiedział w imieniu klubu PO jego szef Zbigniew Chlewbowski.

Reakcja PiS-u: Zawsze można oskarżać PiS

- Nie zostały podjęte żadne działania poza podniesieniem gwarancji na depozyty bankowe i zwiększeniem limitu gwarancji ze strony państwa - mówiła w imieniu klubu PiS Aleksandra Natalli-Świat.

Dodała też, że "można jeszcze o wszystko oskarżyć PiS i powiedzieć, że PiS jest wszystkiemu winne".

Według PiS-u, rządy innych państw podejmują aktywną politykę ws. kryzysu, a nasz budżet jest nierealistyczny i deficyt budżetowy za mały. Główną częścią przemówienie Natalli-Świat było przekonywanie do tego, że deficyt trzeba zwiększyć. Posłanka PiS zażądała od ministra finansów wykazu tego, jakich zdań nie uda się wykonać, bo założony przez rząd deficyt jest - według PiS-u - dużo mniejszy niż realny.

Argument merytoryczny Natalli-Świat ws. nieprzyjęcia euro: - Co będą wymieniać bezrobotni? Zasiłek? - I drugi: - Euro nie uratowało gospodarki francuskiej.

Jak podkreślała, najważniejsza propozycja PiS-u ws. walki z kryzysem to "większe zaangażowanie pieniędzy publicznych" w gospodarkę i zwiększenie deficytu. - Niemiecki plan ratowania gospodarki zwiększa deficyt o sto procent - przekonywała Natalli-Świat.