Chipsy przyszły, czyli policjanci w reklamie

Gdyby spojrzeć na naszą policję przez pryzmat spotów reklamowych, w których się pojawiła, wyszłoby, że mamy całkiem fajnych stróżów prawa.
Bo i chipsy lubią, i wodą na służbie nie pogardzą... Wprawdzie jeżdżą strasznym złomem pamiętającym jeszcze socjalizm, ale jak przyjdzie co do czego, to w pościg za skradzionym maluchem wyślą brygadę antyterrorystyczną i śmigłowiec. I oczywiście nie są im obce ludzkie odruchy - ładną kobietę dostrzegą i docenią nawet mimo niegustownego munduru. Gdyby tylko jeszcze dzielnicowi nie mieli tak bandyckich fizjonomii... ale zawsze można ich zmienić razem z adresem zamieszkania.

Policjanci z chipsami

Zestawienie policjant plus chipsy jak do tej pory pojawiło się w spotach trzykrotnie: dwa razy w reklamówce Crunchipsów i raz Laysów. Tymi pierwszymi zajada się na służbie trzech wąsatych funkcjonariuszy wieczorową porą. Kiedy siedzą w niebieskiej nysce, dostają wezwanie: Panowie, impreza na mieście. Na sygnale pędzą pod wskazany adres. Wchodzą do mieszkania, w którym trwa bardzo głośna zabawa. Młody chłopak, widząc niespodziewanych gości, w tym jednego z paczką chipsów, których nie przestaje chrupać, z rozbrajającym uśmiechem mówi: Trzy psy przyszły... W wersji oryginalnej było oczywiście "chipsy przyszły", ale szybko pojawiła się przeróbka sloganu.

Reklama Crunchips


Druga odsłona policyjnych Crunchipsów: dwóch funkcjonariuszy drogówki z suszarką i lizakiem stoi przy ruchliwej ulicy. Widok znany wielu kierowcom na co dzień: miny miśków znudzone, jeden z nich rutynowym gestem co chwila podnosi radar w kierunku nadjeżdżającego auta. Nikogo jednak nie zatrzymują. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy zza kadru pojawia się paczka Crunchipsów: policjanci stają się autostopowiczami jadącymi na Love Parade do Berlina.

Reklama Crunchips


I wreszcie Laysy z hasłem "co zrobisz, by je mieć" i Hołowczycem szarżującym na drodze, by zostać zatrzymanym przez policjantów. Po co? Bo w radiowozie mają paczkę chipsów, którym rajdowiec nie potrafi się oprzeć.

Reklama Lays


Policjanci spragnieni

Co łączy Kabaret Moralnego Niepokoju i porucznika Borewicza? Spot Cisowianki z hasłem reklamującym butelkę tej wody o pojemności 0,7 l. W tle słychać muzykę z serialu "07 zgłoś się" i głos Bronisława Cieślaka. A na ekranie biuro (posterunek?) bez klimatyzacji, za to z wiatrakami pod sufitem i na stołach, plakatem na ścianie "Strzeż tajemnicy państwowej" i obowiązkową palmą w doniczce. Spragnieni policjanci, z których tylko jeden jest w mundurze, ale za to w stopniu inspektora, wyraźnie się ożywiają na widok policjantki w obcisłej bluzeczce. Niesie im ona ukojenie w postaci kilku butelek Cisowianki (o pojemności 0.7). Jedynej prawdziwej 07, jak zapewnia z offu Cieślak vel Borewicz.

Reklama Cisowianka 0,7l


Policjanci skuteczni

Zwykły, małomiasteczkowy komisariat gdzieś na polskiej prowincji. W środku, wśród papierzysk i w ciasnocie, siedzą znudzeni policjanci. Z letargu wyrywa ich zgłoszenie kradzieży. Dyżurny odbiera telefon, że malucha ukradli. - To jakaś pamiątka rodzinna - mówi do kolegów obok. - Weźcie się przelećcie.

Za skradzionym autem ruszają dwa helikoptery, oddział AT i kilka radiowozów. Wprawdzie w maluchu czwórka nie wchodzi, więc jeden ze śmigłowców wraca, ale pomarańczowe autko i tak ucieka dość żwawo polną drogą wśród płaczących wierzb. Nie ma jednak szans - na blokadzie ustawionej w poprzek drogi zatrzymują go uzbrojeni po zęby antyterroryści. Całą akcję podsumowuje slogan "Cuda się zdarzają, ale nie warto na nie liczyć - ubezpiecz samochód". Oczywiście w Allianzie.

Reklama Alianz


Policjanci romantyczni

Policyjne poczucie humoru wystawia na próbę spot Playa z całującymi się na mrozie funkcjonariuszami oddziału prewencji płci obojga. Niektórym zimowa aura, niebieski star o milicyjnym wyglądzie i oddział policji z psami skojarzyły się ze stanem wojennym. Twórcy reklamówki tłumaczą, że wykorzystano policję, by zbudować nastrój dyscypliny i porządku, pokazać osobę, która dużo mówi i wydaje komendy. Ale slogan Playa to "Życie nie kończy się na gadaniu", więc do stojącej obok krzyczącego dowódcy policjantki podchodzi jego sobowtór ("Whatever") i namiętnie ją całuje. Za jego przykładem idzie reszta - po zdjęciu hełmów okazuje się, że oddział jest koedukacyjny.

Reklama Play


Policjant do wymiany

Jedyny antypatyczny glina pojawił się na billboardzie Dombanku reklamującym kredyty hipoteczne. Hasło "Zmień dzielnicowego" oznacza jednak, by "zmienić adres". Wyjątkowo antypatyczny i niechlujny funkcjonariusz z papierosem w zębach to na szczęście wyjątek. Bo przecież tak naprawdę to takich paskudnych dzielnicowych to nie ma - tak przynajmniej twierdzą autorzy plakatu.



Serwis policyjni.pl poleca: Zobacz pogoń za porsche Cayenne ponad 200 na godzinę



Więcej o: