Nikt nie chce sądzić byłego oficera policji

Częstochowa czy Katowice? Nie wiadomo, kto zajmie się sprawą emerytowanego policjanta. Pewne jest, że taki spór może nawet o kilka miesięcy odwlec rozpoczęcie procesu.
Chodzi o byłego zastępcę komendanta komisariatu przy ul. Strażackiej. Utrudnianie śledztw, ukrywanie i fałszowanie dokumentów, powoływanie się na wpływy w instytucjach publicznych, łapownictwo - to w największym skrócie zarzuty dla emerytowanego policjanta. Sprawa 52-letniego Dariusza M. to odprysk sprawy określanej jako "częstochowska ośmiornica". Wielowątkowe śledztwo - jest w nim m.in. i zabójstwo na zlecenie, i dwóch świadków koronnych - prowadziła najpierw katowicka prokuratura apelacyjna, teraz katowicki wydział ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej.

Dariusz M. trzy lata temu przeszedł na emeryturę, a został zatrzymany i aresztowany jesienią 2007 roku. Grozi mu 10 lat więzienia. Niedawno prokuratura skierowała do częstochowskiego sądu rejonowego akt oskarżenia. Uzasadnienie jest tajne. Nasz sąd najpierw zamienił M. areszt na kaucję, a teraz nie chce sądzić byłego policjanta.

- Dariusz M. przesiedział w areszcie ponad rok, jest gotowy akt oskarżenia i nie ma już przesłanek do dalszego stosowania najsurowszej sankcji - wyjaśnia rzecznik częstochowskich sądów Bogusław Zając. - Sędzina prowadząca sprawę podjęła też decyzję, że nasz sąd nie jest właściwy do rozpatrywania tej sprawy i jeszcze w grudniu prześle akta do równorzędnego sądu w Katowicach - dodaje rzecznik.

Tymczasem oskarżyciele są zupełnie odmiennego zdania.

- Uważamy, że ze względu na wysokie zagrożenie karą i wysokie prawdopodobieństwo mataczenia Dariusz M. nadal powinien być w odosobnieniu. Dlatego złożyliśmy zażalenie - mówi Leszek Goławski, rzecznik katowickiej delegatury Prokuratury Krajowej. Jego zdaniem proces M. powinien toczyć się w Częstochowie. - Tylko dwa z kilkunastu zarzucanych mu przestępstw można przypisać do Katowic. Przypominam, że wszystkich czynów Dariusz M. dokonał, gdy był czynnym funkcjonariuszem w strukturach częstochowskiej policji, a pierwsze - więc znaczące dla właściwości sądu - popełnił w Częstochowie. Nie będziemy jednak komentować decyzji niezawisłych sędziów - zastrzega prokurator Goławski.

- Być może wejdziemy z sądem w Katowicach w spór kompetencyjny, który rozstrzygnie się w wyższej instancji - replikuje sędzia Zając.

Taki spór może nawet o kilka miesięcy odwlec rozpoczęcie procesu. - I o to chodzi - komentują osoby znające kulisy sprawy.

Dariusz M. od początku twierdzi, że jest niewinny, a akt oskarżenia oparty jest na pomówieniach przestępców. M.in. zamieszanych w wymuszanie haraczy obcokrajowców zza wschodniej granicy, którym rzekomo załatwiał przedłużanie legalności pobytu w naszym kraju.