Poślizgnęli się na miejskiej ślizgawce

Miał być Mikołaj z prezentami dla najmłodszych i pokazy jazdy figurowej na lodzie, skończyło się na kartce, że ślizgawka jest nieczynna z przyczyn atmosferycznych i rozczarowaniu białostoczan, którzy z dziećmi przyszli w sobotę pojeździć na łyżwach.
Uroczyste otwarcie białostockiej ślizgawki przed Teatrem Dramatycznym miało się odbyć w sobotę o godz. 17, pół godziny po tym, jak prezydent Tadeusz Truskolaski osobiście zapalił światełka na olbrzymiej choince na placu Uniwersyteckim. Jeszcze dzień wcześniej magistrat wysyłał do mediów plan otwarcia, w którym zapowiadano m.in. występ tancerzy ognia z grupy Fire Angels i słodkie upominki dla dzieci. O wyznaczonej porze przed teatrem zjawiło się kilkadziesiąt osób, niektórzy z własnymi łyżwami. Niestety przywitał ich tylko ochroniarz i kartka wywieszona na barierkach, że otwarcie nie odbędzie się z powodów niesprzyjających warunków atmosferycznych i zostało przesunięte na 12 grudnia.

- Jeszcze w piątek do godziny drugiej w nocy tafla lodu była odpowiedniej grubości do tego, by się ślizgać. Spadł jednak deszcz i wszystko zaczęło się topić i odsłoniły się rury - tłumaczy Adam Popławski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który odpowiada za ślizgawkę. - Niestety było to dla nas duże zaskoczenie. Warszawska firma Tol, która instaluje lodowisko, poprosiła nas o dodatkowych ludzi do pomocy. Ale już o godz. 12 okazało się, że nie uda się zamrozić wody. Problemem nie była tu temperatura, tylko deszcz, który padał na panele i nie można było wylać kolejnych warstw lodu. Będziemy na ten temat jeszcze rozmawiać z firmą i wyciągniemy ewentualne konsekwencje

Popławski tłumaczy, że MOSiR starał się poinformować o odwołaniu otwarcia mieszkańców za pośrednictwem radia i lokalnych portali internetowych.

- Tych, którzy przybyli, mogę tylko przeprosić. Ślizgawka powinna już być czynna w najbliższych dniach, a w piątek otworzymy ją uroczyście z jeszcze większą ilością atrakcji, aby zrekompensować mieszkańcom opóźnienie - zapewnia szef MOSiR-u.

Tegoroczna ślizgawka kosztowała budżet miasta ok. 200 tys. zł i z założenia ma przetrwać nawet temperaturę 30 st. C. powyżej 0. Dla mieszkańców koszt 45 minut jazdy nie powinien być wyższy niż 4 zł za bilet normalny. Zaplanowano też specjalne zniżki dla grup i uczniów szkół.