Koreańska szczepionka zabiła noworodka?

Sześciotygodniowy noworodek ze Strykowa zmarł, po tym jak w przychodni podano mu szczepionkę przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby - informuje "Express Ilustrowany". Wyprodukowany w Korei preparat Euvax B zaaplikowano dziecku w ramach standardowych szczepień. O spowodowanie śmierci chłopca podejrzewano... jego ojca.
Dzień po podaniu leku dziecko zmarło w okropnych męczarniach w łódzkim szpitalu im. Konopnickiej. Najprawdopodobniej zabiła go koreańska szczepionka.

- Gdy po jego urodzeniu opuszczaliśmy szpital, synek był zdrowy jak ryba - mówi Marzena Łuszczyńska, mama małego Jasia. Na dowód pokazuje dokumentację lekarską.

- Niczego nie przeczuwaliśmy. Szczepienie Jasia przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, zakażeniom i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, zostało wyznaczone w drugą rocznicę naszego ślubu - mówi ojciec chłopca, Przemysław Łuszczyński.

"Serce przestało bić"

23 września rodzice pojawili się w przychodni. Dziecku podano w zastrzyku szczepionki: DTP, ACT - Hib i nieszczęsną Euvax B. W trakcie zabiegu chłopczyk płakał i wił się z bólu, jednak jak zapewniali lekarze była to typowa reakcja noworodka na zastrzyk. Wieczorem dziecko gorączkowało.

- Rano zawiozłem żonę do babci i wróciłem z synem do domu. Przygotowałem mu mleko. Nie chciał jednak jeść. Płakał. W pewnym momencie zauważyłem, że z nosa pociekła mu krew. Wziąłem go na ręce. Jaś przeraźliwie krzyknął dwa razy. Zrobił się potwornie blady, a jego drobne ciało przeszył jakby prąd. Stało się wiotkie - relacjonuje ojciec.

Mężczyzna zabrał dziecko do przychodni zdrowia w Strykowie. Kiedy dotarł na miejsce serce dziecka przestało bić. Lekarka z przychodni zaczęła go reanimować. Wezwała tez karetkę

- Nie wiedziałem co robić. Żona, która właśnie dotarła na miejsce, zaczęła krzyczeć. Dostała zastrzyk na uspokojenie. Pół godziny później przyjechała "erka". Ratownikom udało się przywrócić akcję serca i Jasia zabrano do szpitala im. Konopnickiej - opowiada ojciec chłopca.

Policja zatrzymuje ojca

W szpitalu dziecko trafiło na oddział intensywnej terapii. Jego ojciec wrócił do domu w Strykowie i tam został zatrzymany przez ... policję.

- Musiałem wyjaśniać, jak to się stało, że mój synek trafił do szpitala. Później z funkcjonariuszami pojechałem do domu na przeszukanie. Zadawali mi dziwne pytania. Szukali śladów krwi. Bardzo ich zainteresowała siekiera, którą znaleźli w kuchni. Myśleli, że uśmierciłem nią niemowlę! - twierdzi. Mężczyzna prosił policjantów, by puścili go do umierającego w szpitalu dziecka. O jego śmierci mężczyzna dowiedział się jednak telefonicznie.

Śmiercionośna szczepionka zabija dzieci?

Sprawą śmierci noworodka zajmuje się prokuratura z Zgierzu. Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. - Więcej na temat przyczyn zgonu będzie wiadomo, gdy otrzymamy wyniki sekcji zwłok, zwłaszcza badań toksykologicznych i histopatologicznych - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Według łódzkiego sanepidu do śmierci małego Jasia przyczyniła się koreańska szczepionka Euvax B. Lekarze przekonują, że lek cieszy się złą sławą. W Polsce nie przeszedł on pełnych badań. Według Barbary Waleńczuk z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego w Warszawie jest to drugi w tym roku podobny przypadek w kraju. - Główny inspektor farmaceutyczny zakazał stosowania i sprzedaży szczepionek z serii, po której dzieci zmarły. Zostały też wycofane z oddziałów noworodków w szpitalach i punktów szczepień w przychodniach w całym kraju - zapewnia.

Preparat wycofano, choć przywrócono

W ubiegłym roku Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła, że szczepionka ta może wywoływać poważne powikłania, a nawet śmierć. W Wietnamie odnotowano kilka zgonów związanych właśnie ze stosowaniem preparatu Euvax B. Także w Polsce, w 2007 r., zmarło 3 niemowląt, które zaszczepiono koreańskim specyfikiem. W maju tego roku główny inspektor farmaceutyczny nakazał wycofanie z obrotu wszystkich serii szczepionki wyprodukowanej w Korei. Lek został też zbadany w Państwowym Zakładzie Higieny. W lipcu ponownie dopuszczono go jednak do użycia, gdyż nie stwierdzono, aby preparat Euvax B był przyczyną śmierci dzieci. Po śmierci Jasia ponownie zakazano stosowania szczepionki.