J. Kaczyński: Nie jestem politycznym kłamczuchem. Na "wilcze oczy" Tuska mam świadków

Jarosław Kaczyński zapewnia, że ani on, ani jego brat nie są politycznymi kłamczuchami. Prezes PiS - komentując sondaż o prawdomówności polityków - zapewnił też, że "ma świadków" na wilcze oczy Donalda Tuska. W badaniu Pentora dla "Wprost" ranking politycznych kłamców wygrali 1. Donald Tusk, 2. Jarosław Kaczyński i 3. Lech Kaczyński.
Prezes PiS uważa, że największą niesprawiedliwością jest ocena jego brata. - To jest jakaś skrajna niesprawiedliwość i sukces antyprezydenckiej propagandy, sądzę, że w polskim życiu politycznym polityka tak prawdomównego jak Lech Kaczyński nie ma - mówił w Polskim Radiu Jarosław Kaczyński. Jego zdaniem w tej sprawie mamy do czynienia z "wielką omyłką opinii publicznej". Winą za tę omyłkę prezes PiS obarczył tradycyjnie media.

Budowaliśmy trzy miliony mieszkań

Jarosław Kaczyński tłumaczył się też z hasła wyborczego PiS, które - przed okresem swoich rządów - zapowiadało wybudowanie trzech milionów mieszkań. - Myśmy wysiłek, żeby podjąć tę budowę podjęli. Odpowiednie decyzje zapadały i o żadnym oszustwie nie może być mowy - zapewniał prezes PiS. Jarosaław Kaczyński przyznał, że jest mu przykro, że raz złamał słowo. Chodzi o zawarcie koalicji z Samoobroną. Kaczyński zapewnił jednak, że nie jest "politycznym kłamczuchem". - To jest wynik uprawianej politycznej propagandy - tak tłumaczył swoje drugie miejsce w rankingu Pentora.

Mam świadków na wilcze oczy

W wywiadzie dla Polskiego Radia prezes PiS poświęcił kilka słów premierowi - Nie jest prawdą, że tylko ja dostrzegam wilcze oczy Donalda Tuska, bo bardzo wielu ludzi to dostrzega. Mnóstwo takich ludzi znam, gdyby był proces mogę mnóstwo świadków dostarczyć - zapewniał Jarosław Kaczyński. Na pytanie dziennikarza "Czego symbolem są 'wilcze oczy'? Jarosław Kaczyński odpowiedział, że chodzi o 'pewien typ emocjonalności'. Prezes PiS przyznał, że oczy Donalda Tuska, w chwilach, gdy się denerwuje, "robią - nie tylko na nim - straszne wrażenie".

Kaczyński: PiS nie układa się z SLD

Jarosław Kaczyński zaprzecza, jakoby SLD miało otrzymać stanowiska w ośrodkach regionalnych TVP w zamian za niesprzeciwianie się prezydenckiemu wetu do ustawy medialnej. Prezes PiS powiedział w Polskim Radiu, że to nieprawda, podobnie jak rzekomy strategiczny sojusz SLD z PiS w sprawie odrzucania ustaw autorstwa PO.

Zdaniem Kaczyńskiego, fakt, że Platforma o tym opowiada, oznacza, że politycy tej partii nie pogodzili się z porażką w piątkowym głosowaniu.

Jarosław Kaczyński uważa, że SLD ma w podtrzymaniu weta prezydenta polityczny interes. Uzyskanie przez Platformę monopolu w mediach wiązałoby się bowiem z utratą poparcia dla lewicy w sondażach opinii publicznej.

Posłowie SLD podczas głosowania w sprawie weta prezydenta do ustawy medialnej wstrzymali się od głosu. To zdecydowało, że ustawa została ostatecznie odrzucona.

'To są pomysły z nerwów, emocji, z szaleństwa'

Jarosław Kaczyński uważa, że ogłoszona przez Platformę Obywatelską koncepcja rządzenia rozporządzeniami, jest niewykonalna. Prezes PiS powiedział, że wynika to z zapisów ustawy zasadniczej. - To są pomysły z nerwów, emocji, z szaleństwa, które opanowało Platformę po porażce (..) szkoda, że nie mówią o dekretach- mówił w Jedynce Jarosław Kaczyński.

Według prezesa PiS, Platforma już wcześniej okazywała brak szacunku dla kodeksu postępowania karnego, regulaminu Sejmu i obyczajów parlamentarnych.