Gen. Koziej o Nangar Khel: Możliwe, że zawiódł nasz wywiad

- Możliwe, że zawiódł nasz wywiad przyznaje w rozmowie z portalem Gazeta.pl gen. Stanisław Koziej. Dzisiaj "Gazeta Wyborcza" napisała, że dotarła do raportu zawierającego opis spotkania gubernatora prowincji Paktika Akrama Chapalwaka z mieszkańcami wioski ostrzelanej przez Polaków. Wizyta miała miejsce już po ostrzale. Jak pisze "GW", z raportu wynika, że talibowie tam bywali, a ludzie nie mieli dość siły, żeby oprzeć się ich obecności.
Generał Stanisław Koziej podkreśla, że raport niczego nie przesądza, jednak powinien pomóc żołnierzom oskarżonym o zbrodnie przeciwko cywilom.

Gen. Koziej: Możliwe, że zawiódł nasz wywiad


Jerzy Szmajdziński z SLD zwraca natomiast uwagę na inny wątek ujawnionego raportu. Amerykanie piszą, jaką lekcję należy wyciągnąć z tragedii.

Szmajdziński: Cele pod ostrzał powinny być zidentyfikowane


Z drugiej strony, Jerzy Szmajdziński zwraca uwagę, że ewentualna obecność talibów w wiosce nie usprawiedliwia ostrzału.

Szmajdziński: Cele pod ostrzał powinny być zidentyfikowane


W grupie, która wizytowała wioskę był również dowódca Polskiej Grupy Bojowej płk. Adam Stręk. A to oznacza, że MON musiał od początku wiedzieć o konkluzjach raportu. Ówczesny szef resortu, Aleksander Szczygło nie pamięta jednak tego dokumentu.

Szczygło: Nie pamiętam takiego raportu


Naczelna Prokuratura Wojskowa twierdziła do tej pory, że nie ma żadnych dokumentów potwierdzających obecność talibów w Sza Mardan.

Czy Twoim zdaniem w Afganistanie zawiódł nasz wywiad?