Skandal na koncercie Superpremier

Fatalną pomyłką organizatorów opolskiego festiwalu i upokorzeniem Katarzyny Cerekwickiej zakończył się piątkowy koncert Premier. - Totalne dno - mówiła Cerekwicka. - Żenada - dodawał Turnau.
Okazało się, że telewizja nie potrafi podliczyć głosów oddanych na artystów i na oczach milionów telewidzów wręczono nagrodę Superpremiery innemu, niż wynikało to z głosowania, wykonawcy.

Katarzyna Cerekwicka została upokorzona na oczach milionów telewidzów. Suma głosów publiczności oraz jurorów miała wyłonić zwycięzcę konkursu Premier. Według tych obliczeń nagrodę powinien dostać zespół Zakopower, któremu jurorzy dali pierwsze miejsce, a publiczność trzecie. W głosowaniu telewidzów wygrały Leszcze. Tabelę z punktami w kulisach widzieli artyści, a na ekranach telewizorów widzowie. W całej Polsce zapanowało wielkie zdziwienie, gdy prezydent Opola wręczył jednak nagrodę Kasi Cerekwickiej! Sama artystka była mocno zaskoczona i także próbowała się dowiedzieć, za co przyznano jej nagrodę. W głosowaniu zarówno jurorów, jak i publiczności Kasia Cerekwicka zajęła bowiem dość odległe miejsca.

Tuż po przerwie naprawiono sytuację i na wizji nagrodę przekazano grupie Sebastiana Karpiela Bułecki. Ten nie krył zażenowania całą sytuacją i zadeklarował od razu, że nagrodę i tak przekaże najbardziej pokrzywdzonej w tej całej sytuacji Kasi Cerekwickiej.

Sebastian Karpiel Bułecka: przepraszam Kasię

W kuluarach Cerekwicka nagrody od Bułecki nie przyjęła rozpłakała się i powiedziała dziennikarzom:

- Mam nadzieję, że ktoś mnie za tę całą sytuację chociaż przeprosi, bo to jest totalne dno. Swój występ uważam za świetny, szkoda, że się nie spodobał, trudno, spróbuję za rok!

- My z Andrzejem Sikorowskim powtórzyliśmy tylko werdykt, który nam przekazano - mówił w trakcie całego zamieszania Grzegorz Turnau. - To była żenująca pomyłka i przykro mi, że brałem w tym udział. Ale nie miałem na to wpływu.

Indolencja organizatorów i reżyserów telewizyjnych sięgnęła zenitu, trudno tu bowiem mówić nawet o pomyłce komputerów czy systemów liczących. W kuluarach wrzało, dyrektor festiwalu Piotr Klatt pogrążał się tylko, mówiąc dziennikarzom, że przeprasza za zamieszanie, ale programy na żywo rządzą się własnymi prawami.

Tegoroczne Premiery raczej do chlubnej historii festiwalu nie przejdą. I to nie tylko z powodu skandalicznej wpadki TVP. Tegoroczny zestaw piosenek - umówmy się - miał średni poziom. Oprócz zwycięskiego w końcu po całym zamieszaniu zespołu Zakopower, niewiele było propozycji ciekawych i naprawdę przebojowych. Warta uwagi była może jeszcze tylko piosenka Tatiany Okupnik. Nieźle wypadła Ania Szarmach. Ale to wszystko.

Gwiazdy opolskiego festiwalu

Po tegorocznych Premierach zamiast przeboju pozostaje wielki niesmak. Być może czas już najwyższy wrócić do pomysłu zmiany stacji telewizyjnej organizującej festiwal w Opolu. Świetne festiwale produkuje TVN, o czym będziemy mogli przekonać się już niebawem w Sopocie.