Piłkarze Beenhakkera: 45 minut to za mało na Niemcy

- Nie można tak grać, jak my przed przerwą - to Jacek Bak. - Popełniłem błąd - dodaje Maciej Żurawski po przestrzeleniu karnego. Poniżej wypowiedzi piłkarzy Beenhakkera po kiepskim spotkaniu z Danią (1:1).
Polska remisuje z Danią. Niemcy się nie przestraszą

Maciej Żurawski: - Karny? Popełniłem błąd i tyle. Po prostu przekombinowałem. Zobaczyłem, że duński bramkarz jest nierozgrzany, że w ogóle nie rzucał się na prawą stronę, więc w ostatniej chwili zmieniłem decyzję. Ale nie straciłem chęci do wykonywania jedenastek, jak będzie następna i trener mnie wyznaczy - strzelę. Najwyżej podejdę z czarną opaską na oczach, żeby nie widzieć bramki (śmiech). Emocje czuję jak zawsze przed wielkim turniejem. Tyle, że w tym roku jadę jakiś taki spokojniejszy. A to oznacza większą pewność siebie. Z Niemcami zagramy o zwycięstwo, będziemy chcieli jak najdłużej utrzymać się przy piłce. Lepiej ją mieć przy nodze niż za nią ganiać i tracić siły. Czy rywale na to pozwolą? Postaramy się ich do tego zmusić.

Jacek Bąk: - Nie można grać tak, jak my przed przerwą. Szwankowało ustawienie, taktycznie więc jest sporo do poprawy. Za duże były odległości między nami, piłka za łatwo przechodziła przez pomocników. W drugiej przynajmniej spróbowaliśmy nawiązać walkę. Ale 45 minut przyzwoitej gry to o 45 za mało na Niemców. Nie ma się co oszukiwać, w następną niedzielę trzeba zagrać o klasę lepiej. Dobrze, że przyjechali Duńczycy, trzeba się uczyć od lepszych, to korzystniejszy rywal niż Łotwa czy Albania. Jadę na Euro z wiarą, że na trzecim wielkim turnieju wreszcie wyjdziemy z grupy. Każda z 16 drużyn jedzie tam coś zdobyć. Naszym celem jest minimum ćwierćfinał. Nadzieje mam większe niż przed MŚ w Korei czy Niemczech, bo uważam, że ta drużyna jest lepsza, bardziej poukładana niż tamte. Z Ekwadorem zagraliśmy dużo gorzej niż dzisiaj, więc nie za bardzo wiem, co mówić. Może to jest jakiś punkt odniesienia? Kiedyś musi nadejść dzień, po którym Niemcy zaczną się zastanawiać, dlaczego przegrali z Polską.

Wojciech Łobodziński: Nie wiedziałem, czy zagram, bo skręcona w meczu z Albanią noga bolała. I jak na te problemy mogę być z siebie chyba zadowolony. Mam nadzieję, że tydzień wystarczy, by dojść do pełnej sprawności. Trener mówi nam, że wynik takich meczów nie jest najważniejszy. Bardziej mamy się cieszyć z tego, że po przerwie narzuciliśmy Duńczykom swój styl.

Dariusz Dudka: W pierwszej połowie brakowało zaangażowania. Myśleliśmy o tym, by nie doznać jakiegoś głupiego urazu. Trenerzy uczulali nas, by w sytuacjach stykowych odstawiać nogę. Z Niemcami tego nie będzie. Widać, że brakowało nam jeszcze szybkości, wciąż czuliśmy w nogach zgrupowanie w Donaueschingen i mecze.