Pożegnanie z wielkim Grunwaldem w 2010 roku

Plany planami, a życie życiem. Brakuje pieniędzy, by przygotować się do 600. rocznicy wielkiej bitwy z Krzyżakami. Urzędnicy musieli zweryfikować swoje marzenia o wielkich inwestycjach na obchody
Dzięki milionom euro Grunwald za dwa lata miał się stać sztandarowym produktem turystycznym regionu. Na razie będzie to jednak półprodukt, a na dodatek, jak twierdzą niektórzy, jego gorsza połowa. Dlaczego? W związku z przygotowaniami do obchodów rocznicy w 2010 roku na grunwaldzkie inwestycje urzędnicy mieli wydać około 40 mln zł z Unii Europejskiej. Jednak w 2007 roku drastycznie wzrosły ceny materiałów i usług budowlanych. Kiedy projektanci zrobili pełną dokumentację, urzędnicy zobaczyli, że potrzebują jeszcze około 30 mln zł.

Urząd marszałkowski szukał rozwiązania, co robić dalej. W końcu urzędnicy zdecydowali, że inwestycję trzeba podzielić na dwa etapy. ** W pierwszym zostaną zmodernizowane pola grunwaldzkie i ich otoczenie - powstanie nowy budynek recepcyjny, który zastąpi stojące dotychczas budki, amfiteatr na kilka tysięcy miejsc, budynek socjalny na polu biwakowym, instalacje sanitarne i kanalizacyjne, zakonserwowana będzie kaplica pobitewna, przebudowany amfiteatr na wzgórzu, odnowione pomniki i pomieszczenia pod nimi, które teraz pełnią rolę muzeum. ** W drugim - już po 2010 roku powstanie nowoczesne muzeum. Problem w tym, że nie ma żadnej gwarancji, że pieniądze na nową ekspozycję w ogóle się znajdą.

Zawiedziony takim rozwiązaniem jest wójt gminy Grunwald. - Właśnie na nowoczesne muzeum liczyliśmy najbardziej. Miało przyciągnąć do nas turystów także poza sezonem i pozwoliłoby stworzyć nowe miejsca pracy. Remont obecnego muzeum to według mnie decyzja grzebiąca ostatecznie budowę nowego obiektu - mówi Henryk Kacprzyk. - Ekspozycja, którą teraz mamy w Grunwaldzie, to bardziej powód do wstydu niż dumy. Byli u nas ostatnio goście z Danii i dziwili się, gdy powiedziałem im, że pochodzi jeszcze z lat 60. Zresztą w latach 60. [gdy obchodzono 550. rocznicę bitwy - red.] także miało tu powstać muzeum, ale po hucznej rocznicy wszyscy o nim zapomnieli.

I dodaje, że projektanci deklarowali, że mogą przerobić obecny projekt inwestycji. - Tak, żeby wystarczyło unijnych pieniędzy i na budowę muzeum, i zmodernizowanie pól grunwaldzkich, ale na mniejszą skalę - wyjaśnia.

- Muzeum mogłoby być mniejsze, zamiast 5 tys. tylko 2,5 tys. mkw. [tymczasowe muzeum liczy 500 mkw. - red.] - mówi architekt Krzysztof Kozłowski. - Byliśmy w stanie zmienić projekt w ciągu kwartału.

Jednak zarząd województwa uznał, że czasu na zmiany już nie ma, bo to zagroziłoby inwestycji. - Jestem przekonana, że w 2010 roku wszyscy będą zadowoleni z tej decyzji - mówi Jolanta Szulc, wicemarszałek województwa.

Najwięcej wątpliwości dotyczy tego, czy potrzebny jest tu nowy amfiteatr i inwestycje na polu biwakowym. - Bo nie podniosą atrakcyjności tego miejsca poza sezonem - twierdzi Kacprzyk. - Moim zdaniem pomysł podziału inwestycji to rozwiązanie tymczasowe.

Optymistą jest Janusz Cygański, dyrektor Muzeum Warmii i Mazur, które zarządza polami bitewnymi: - Nowoczesne muzeum w Grunwaldzie od lat jest moim marzeniem. Myślę, że na fali rocznicowego zainteresowania uda się te pieniądze pozyskać.

- A szansa jest bardzo duża. Liczymy na wsparcie z budżetu państwa. Prowadzimy już rozmowy na ten temat z Ministerstwem Kultury - zapewnia Jolanta Szulc.

Teraz bilety na wystawę w Grunwaldzie kupuje rocznie około 40 tys. zwiedzających, po zmianach muzealnicy liczyli na 200 tys. turystów.