Zamiast posprzątać, zapaskudzili Stare Miasto

Zamiatarka, która miała umyć ulice w centrum Krakowa, zabrudziła olejem Rynek i większość dochodzących do niego ulic. Przy okazji wyszło na jaw, że nikt w mieście nie odpowiada za sprzątanie tego typu zanieczyszczeń.
We wtorkowy poranek krakowianie przechodzący przez centrum ujrzeli niespotykany widok. Środek jezdni wokół Rynku i dochodzących do niego ulic znaczyła tłusta plama, a na Szewskiej, Sławkowskiej, św. Jana, Floriańskiej oraz samym Rynku roznosił się dodatkowo pomarańczowy pył. - Zróbcie coś z tym, kurzy się jak na pustyni, dusimy się tu - żaliły się sprzedawczynie precli z ul. Szewskiej. A na redakcyjny telefon dzwonili czytelnicy, informując, że większość ulic w centrum jest zapaskudzona jakąś tłustą substancją. Co się właściwie stało w sercu Krakowa?

Plamą zajmie się policja

- O godz. 6.30 dostaliśmy zgłoszenie, że w Rynku i okolicach pojawiła się substancja ropopochodna. Do godz. 7.10 zneutralizowaliśmy ją, posypując 160 kg sorbentów - informuje kapitan Filip Czyż z krakowskiej straży pożarnej. To właśnie wyschnięty pomarańczowy sorbent dał się we znaki preclarkom z Szewskiej.

Ale na ulicach Krakowa wciąż było ślisko. O 8.27 policja dostała informację, że na rogu ulic św. Jana i św. Marka na plamie przewrócił się rowerzysta. Mężczyzna doznał obrażeń głowy, do szpitala zabrała go karetka. Sprawą plamy zajęła się policja. - Prowadzimy postępowanie pod kątem spowodowania zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu drogowego - informuje Witold Norek z krakowskiej drogówki.

Również "Gazeta" postanowiła sprawdzić, kto zanieczyścił centrum Krakowa. Udało nam się dotrzeć do nagrań z monitoringu miasta, na których widać, że o godz. 3.59 na Rynku pojawił się pojazd sprzątający Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych i Dekoracji. Na filmie widać, jak kilkanaście minut później ciężarówka robi kółeczko wokół skarbonki i wjeżdża w ul. Szewską. Za sobą zostawia mokry ślad, na którym odznacza się ciemna smuga. Na kolejnym ujęciu, z godz. 4.31, widać jak na plamie przewraca się przechodzący ul. Szewską mężczyzna.

Maszyna objechała niemal wszystkie ulice w obrębie Plant. Z przodu zamiatała śmieci, z tyłu zostawiała smugę oleju. I tak przez przynajmniej kilkadziesiąt minut.

Dowody się znalazły

Za stan ulic w obrębie Plant odpowiada Krakowski Zarząd Komunalny. Utrzymywanie na nich czystości zlecono wspomnianej wyżej firmie PUKiD. - Przedstawiciele PUKiD-u zapewniają, że ich sprzęt był sprawny, a do zanieczyszczenia doszło nie z ich winy - informował nas początkowo Jacek Bartlewicz, rzecznik KZK. Gdy powiedzieliśmy mu o nagraniu z monitoringu, zmienił stanowisko. - To karygodne, że firma nie poinformowała nas o tym zdarzeniu. Jeśli te informacje się potwierdzą, PUKiD zostanie obciążony kosztami sprzątania oraz wypłacenia odszkodowania poszkodowanemu rowerzyście. Zastanowimy się również nad innymi konsekwencjami - zapewnia Bartlewicz.

W samym PUKiD-zie nikt nie był skłonny do rozmowy. - To nasza prywatna sprawa, a pan nie ma żadnych dowodów na to, kto zanieczyścił Rynek - oświadczył mężczyzna, do którego przełączono nas, gdy na centrali zapytaliśmy o szefa. Nasz rozmówca nie chciał się jednak przedstawić.

Nie ma chętnych do sprzątania

Przy okazji wtorkowego wycieku okazało się, że w mieście nikt nie odpowiada za sprzątanie tego typu zanieczyszczeń. Dopiero gdy plama oleju zagraża bezpieczeństwu kierowców lub pieszych, zajmują się nią strażacy. - Ale do naszych obowiązków należy tylko zneutralizowanie zagrożenia. A posprzątać powinien właściciel drogi lub sprawca zanieczyszczenia - mówi Bogdan Malinowski z komendy wojewódzkiej PSP.

Inaczej jest w Warszawie. - My odpowiadamy za ratowanie ludzi. A usuwaniem plam na drogach i pozostałości po wypadkach zajmuje się firma wynajęta przez miasto, którą na miejsce wysyła dyżurny techniczny miasta. I ten system świetnie się sprawdza - relacjonuje Michał Gigoła z zespołu prasowego warszawskiej straży pożarnej.

Czy w Krakowie nie można wprowadzić takich rozwiązań? - Warto się nad tym zastanowić - przyznaje wiceprezydent Wiesław Starowicz. Wtóruje mu Bartlewicz. Ale zastrzega, że w tym roku nie będzie już na to pieniędzy w budżecie KZK.