Rodzą się nowi bohaterowie?

Tydzień w lidze koszykarzy. Takiego finału nie było dawno.
Nie tylko walka jest równa, a nawet w trakcie jednego meczu sytuacja się zmienia jak w kalejdoskopie. Przecież mecz pierwszy przed tygodniem już praktycznie w kieszeni miał Prokom, a czwarty już prawie wygrał Turów. A w meczu trzecim najpierw pewny swego mógł być Prokom, a później akcję na wygraną miał Turów. A jednak przegrał i jest 2:2. Coś pięknego, jak to się układa.

Piękna jednak nie jest na pewno walka pozasportowa. Mocny faul Milana Gurovicia skutkował tym, że to właśnie Serb stracił panowanie nas dobą, a nie faulowany Thomas Kelati. Padły ciosy, na dodatek celne, więc bez dyskwalifikacji się pewnie nie obejdzie. A bez serbskiej gwiazdy - choćby nie wiem jak zmobilizowani byli pozostali gracze - Prokom jest bez wątpienia słabszym zespołem.

To jednak tylko gdybanie, bo decyzję w sprawie kar po bójce na parkiecie w Sopocie podejmie prezes ligi Janusz Wierzbowski. Nie gdybali natomiast koszykarze z Sopotu. W drugiej połowie niedzielnego meczu byli praktycznie w sytuacji beznadziejnej, co sami po meczu przyznawali. A jednak wygrali, co w takich okolicznościach może zaowocować stworzeniem naprawdę mistrzowskiego zespołu. Jego ostoją mogą być zawodnicy, którzy dotąd w tym finale nie błyszczeli, a którzy dali wygraną Prokomowi w niedzielę.

Przecież Simonas Serapinas w pierwszej połowie tego meczu w ogóle nie grał, a w końcówce trafił dwie trójki, w tym zwycięską na 0,55 sekundy przed końcem. Przecież Donatas Slanina w tym finale jest cieniem MVP poprzednich rozgrywek, a trafiał najważniejsze rzuty i świetną obroną pomógł zatrzymać Davida Logana. Wreszcie Filip Dylewicz, który zaryzykował wiele, zapowiadając w jednym z wywiadów walkę o tytuł MVP finałów, wykonywał ważne akcje pod presją jak rutyniarz. No i trener Tomas Pacesas, do którego było wiele zastrzeżeń po meczach w Zgorzelcu, a który odważnie zmienił taktykę na oba mecze w Sopocie, a w końcówce czwartego spotkania jeszcze ją zmodyfikował, dzięki czemu wygrał. Czy w ten sposób urodzili się nowi bohaterowie Sopotu?

Przed Prokomem jednak nadal trudne zadanie na drodze po piąty z rzędu tytuł mistrzowski. Sopocianie muszą wygrać choć raz w Zgorzelcu (tam rozegrane zostaną mecze numer 5 i ewentualnie 7), co z Guroviciem czy bez niego będzie bardzo ciężkie. Bo o tym, że po dwóch takich porażkach Turów się nie załamie, nie ma co mówić. To oczywistość w teamie Saso Filipovskiego. Ale czy to wystarczy do zdobycia tytułu?

Zapraszam też na mojego bloga adrom.blox.pl