Leo Beenhakker do kadrowiczów: Tu stoi Ballack!

- Nie jesteśmy Odrą Wodzisław! - krzyczał do ćwiczących reprezentantów Polski Leo Beenhakker na niedzielnym treningu w Donaueschingen. Relacja z niedzielnego treningu specjalnych wysłanników Sport.pl.
Matusiak, Pazdan i Kokoszka, kto do "odstrzału"

"Nie taka mocna ta Polska

W rozgrzewce nie uczestniczyli jeszcze Ebi Smolarek, Artur Boruc, Jacek Krzynówek i Mariusz Lewandowski, którzy na zgrupowanie przyjechali jako ostatni i w niedzielę przechodzili badania oraz Jakub Błaszczykowski, który pojechał do szpitala na prześwietlenie kontuzjowanej w piątkowym spotkaniu z FC Schaffhausen nogi.

W pierwszej fazie trening prowadził fizjolog Mike Lindemann. Ćwiczenia były ciężkie, w pewnym momencie zmęczony Roger krzyknął po polsku: "Dziękuje za prezent". Brazylijczyk z polskim paszportem obchodzi dziś 26. urodziny. Beenhakker pochwalił go za jedno z ćwiczeń mówiąc: "Bardzo dobrze Rogerski".

Jak powiedziała rzeczniczka reprezentacji Marta Alf, z okazji urodzin nie zaplanowano hucznej imprezy, ani tortu. - Ale będą życzenia - powiedziała Alf.

Polacy sapali i zipali przy ćwiczeniach Lindemanna, jak uczniowie na lekcji wf, później do pracy zabrał się Leo Beenhakker. Holender wymagał od nich "piłkarskich ruchów", biegania z podniesioną głową.

- Patrzcie mi w oczy, tu stoi Ballack! A tutaj Bastian Schweinsteiger chce wam powiedzieć "dzień dobry" - krzyczał Beenhakker chcąc, by jego gracze nie biegali ze spuszczonymi głowami.

W tym czasie na trening na rowerach lub meleksami dojeżdżali: Krzynówek, Lewandowski, Boruc, a na koniec najlepszy strzelec eliminacji Ebi Smolarek. Dla niego był to pierwszy trening na zgrupowaniu w Donaueschingen.

Kiepski trening tylko 1:0 z drugoligowcami