"Nie taka mocna ta Polska" - drwi obrońca szwajcarskiego II-ligowca

Prasa jest mocno sceptyczna po piątkowym sparingu Reprezentacji Polski z Schaffhausen. Na drużynę Leo Beenhakkera nie spadają jednak takie gromy, jakich można się było spodziewać.
"Dziennik" cytuje obrońcę Schaffhausen: - Nie taka mocna ta Polska. Chyba nie myśleliście, że możecie nas ograć 5:0? - śmiał się po meczu Daniel Pavlović.

W pierwszej połowie Leo Beenhakker wystawił rezerwowy skład i dlatego największe emocje wzbudził przyjazd na stadion Kuszczaka. Specjalnie dla naszego zwycięzcy Ligi Mistrzów do Donaueschingen ściągnęła rodzina z Zagłębia Ruhry i znajomi ze Szwajcarii. W tym czasie koledzy Kuszczaka przeżywali na boisku straszne męki.

Kibice ironizowali, że może należy naturalizować Pavlovicia, skoro nasi nie dają mu rady. - Już raze byłem naturalizowany, mam obywatelstwo szwajcarskie, a jestem Chorwatem. Poza tym jeśli Slaven Bilić zechce czegoś się ode mnie dowiedzieć, niestety będę musiał zdradzić mu wasze słabe punkty - śmiał się piłkarz.

Dopiero kiedy groziła nam kompromitacja, wzięliśmy się do pracy. Jacek Krzynówek strzałem z dystansu pokonał rezerwowego bramkarza Szwajcarów.

Z kolei "Polska" pisze o kwaśnej minie Leo: Polakom nie kleiło się nic, zwłaszcza w pierwszej połowie. Po boisku człapał Radosław Matusiak, niewiele lepiej prezentował się jego kolega z ataku Marek Saganowski. Jeżeli o kimkolwiek można powiedzieć, że zagrał na przyzwoitym poziomie, to o Łukaszu Gargule. Kilka ciekawych akcji zaprezentował też wprowadzony po przerwie Roger.

- Widać było, że zawodnicy są na różnym etapie przygotowań - podsumował trener Leo Beenhakker, który miał jednak kwaśną minę. I nie tylko dlatego, że jego podopieczni pokazali antyfutbol. Boisko z bólem opuścił Jakub Błaszczykowski, który naciągnął mięsień dwugłowy i prawdopodobnie przez kilka dni będzie musiał odpocząć.

Polska ledwo wygrała z drugoligowcem

Roger z orzełkiem na piersi - relacja Z Czuba