Przed GP Monako: Za Kubicą przemawia wyrachowana pewność siebie

Jeśli nie teraz, to kiedy? Na ulubionym torze, w szybkim samochodzie i tam, gdzie Ferrari ma zawsze kłopoty! Robert Kubica może wjechać w niedzielę na podium w Grand Prix Monako. W sobotę ostatni trening i bardzo ważne kwalifikacje
Massa typuje: Mistrzem Ferrari, albo Kubica

Wszyscy stawiają na Kubicę

Trzeba zacząć od pogody, bo jak przewidują synoptycy w sobotę podczas kwalifikacji i w niedzielę podczas wyścigu o najbardziej prestiżowe zwycięstwo w Formule 1 będzie padać. Połączenie mokrego asfaltu, stalowych barier, wąskich ulic, prędkości 280 km na godzinę i 20-samochodowego tłoku na pierwszym zakręcie Ste Devote jest nieprzewidywalne w skutkach i w niesprzyjających okolicznościach może przypominać chaos.

Robert Kubica śmieje się na pytania o wpływ pogody. - Będzie taka sama dla wszystkich. I wszyscy będą deszczem tak samo zaskoczeni - mówił po czwartkowych treningach. Nad Turbie, dumnie wznoszącą się nad Monte Carlo turnią, chmury zbierają się bowiem w umiarkowanej ilości. Jeśli jednak deszcz się zdarzy - chaos jest pewny. W 1996 roku, kiedy ostatnia ulewa nawiedziła Monako w czas wyścigu, wygrał... Oliver Panis, ruszający do wyścigu z 14. miejsca startowego. Dojechały wtedy do mety cztery samochody!

Mam wrażenie, że przez Kubicę przemawia wyrachowana pewność siebie, kiedy mówi o swoich szansach.

Rok temu był tutaj piąty, po - jak się okazało na mecie - katastrofalnej w skutkach decyzji o taktyce BMW z jednym postojem w boksie. Aby taka taktyka przyniosła efekt, musiało by się wtedy zdarzyć tyle dobrego i mało prawdopodobnego, że aż dziw bierze, że zespół w Hinwil i Monachium się na coś takiego zdecydował. To się nazywa niemiecki temperament.

Dziś, zapytany o swoją miażdżącą przewagę nad kolegą z zespołu Nickiem Heidfeldem (pięć kwalifikacji i pięć lepszych miejsc, cztery punkty przewagi w klasyfikacji generalnej kierowców a byłoby dużo więcej, gdyby nie kamikadze Kazuki Nakajima w Melbourne), Polak mówi: - Mam o rok więcej doświadczenia i nowego, świetnego inżyniera Tony'ego Cuquerellę.

I tym można wyjaśnić, dlaczego Kubica jest w padoku uważany za czarnego konia w wyścigu (10:1 na jego zwycięstwo w SkyBet, Kimi Raikkonen i Lewis Hamilton po 9:4).

Heidfeld w cieniu Kubicy: Mam problem...

A do tego od siebie można dodać:

1. Miłość Kubicy do ulicznych wyścigów. Swoje najlepsze starty w kartingu, Formule 3 miał na torach ulicznych. Zeszłoroczne GP w Monako też uważa za jeden ze swoich najlepszych i ze względu na taktykę traktuje go za straconą szansę na wielki sukces.

2. Dobre zachowanie się samochodów BMW-Sauber na wolnych zakrętach i torach. Tam, gdzie mnóstwo zależy od aerodynamiki, od jak największego docisku samochodu, od tego żeby na bolid założyć jak najwięcej skrzydeł, skrzydełek, spojlerów i przycisnąć go do asfaltu z największą siłą, tam BMW-Sauber jest królem świata F1.

3. Oraz to, że Ferrari - zespół, którego kierowcy wyprzedzają Kubicę w każdym z pięciu tegorocznych wyścigów, w Monako nie istnieje. Najlepsze miejsce Ferrari w 2007? Trzecie, Felipe Massy. Najlepsze w 2006? Piąte, Michaela Schumachera. Najlepsze w 2005? Siódme, Schumachera!

Niestety, z dziennikarskiego obowiązku trzeba też coś ująć. A mianowicie:

1. Odczucia kierowców. Hamilton powiedział, że będzie miał problemy, aby utrzymać czerwone samochody Raikkonena i Felipe Massy w zasięgu wzroku, zaś Kubica stwierdził, że Ferrari to nie jest zespół, który popełnia dwa razy ten sam błąd. Fakt, że Ferrari najmniej niszczy opony z całego peletonu Formuły 1, świadczy o bardzo dobrym zbalansowaniu samochodu, bardzo ważnej cesze w wyścigu takim, jak GP Monako.

2. Polak powiedział też, że jego bolid w zeszłym roku prowadził się łatwiej niż tegoroczny. Co to oznacza na torze, gdzie czasem dochodzi do kontaktu ze stalowymi barierami, zwłaszcza przy wyjściu z ostatniego zakrętu Rascasse na prostą do mety, na torze gdzie trzeba kręcić często kierownicą jak w samochodziku w wesołym miasteczku, jak na przykład na zakręcie Loewe, najwolniejszym ze wszystkich w Formule 1 - wiadomo.

3. Siła McLarena. Jeśli od zeszłego roku niewiele się zmieniło pod tym względem, to niedobrze dla Kubicy i rywali Lewisa Hamiltona i Heikki Kovalainena. Rok temu w Monte Carlo byliśmy świadkami imperialnego przemarszu McLarena, kiedy niezagrożony Fernando Alonso wygrał, a tuż za nim przyjechał Lewis Hamilton.

Kubica przyjedzie do Warszawy, gdzie stanie Pit Lane Park

Prawdy szukaj w faktach, mówi mądrość chińska. W niedzielę, po kwalifikacjach będzie więc wiadomo, jaką siłą dysponuje mistrz świata i lider kwalifikacji Raikkonen na samochodzie, który nie sprawuje się dobrze w Monako, jaką siłą McLaren, a jaką BMW-Sauber, czyli zespoły, które uważane sa od kilku wyścigów za równorzędne.

A jaką Heidfeld.

Bo może się okazać, że to on będzie największym rywalem Polaka. Sfrustrowany wynikami, nagabywany przez szefów zespołu o lepsze wyniki, okrzyczany najsłabszym partnerem dla kierowcy nr 1 ze wszystkich zespołów, oplotkowany, że będzie musiał odejść z zespołu, jak tak dalej będzie jeździł - Heidfeld ma w sobotę i niedzielę wiele do udowodnienia. Ale wyścig zaczyna się w sobotę, bo jak mówi statystyka - Grand Prix Monako jest takie, jak jego kwalifikacje.