Logan, Kelati, Turów! Mistrzowie przegrywają 0:2

David Logan i Thomas Kelati upokorzyli w weekend obrońców tytułu. Turów wygrał 82:79 oraz 89:71 i jest o dwa zwycięstwa od historycznego mistrzostwa Polski.
Miny gwiazd Prokomu, które kończyły niedzielny mecz na ławce rezerwowych, mówiły wszystko o atmosferze w zespole obrońców tytułu. Donatas Slanina, Milan Gurović, a także Tomas Pacesas zasępieni, ale i sfrustrowani patrzyli na parkiet, gdzie ich drużyna została rozbita 71:89. Do Sopotu Prokom wraca, przegrywając 0:2 w rywalizacji do czterech zwycięstw. W żadnym z poprzednich czterech finałów, kiedy sopocianie zdobywali mistrzostwo, nie przegrywali 0:2.

W sobotę wydawało się jednak, że to właśnie Prokom rozpocznie walkę o złoto od zwycięstwa. 13 minut przed końcem po znakomitym fragmencie Slaniny goście wygrywali nawet 14 punktami! Ale wówczas do gry włączył się Logan.

25-letni Amerykanin przyszedł do Turowa przed tym sezonem i miał być brakującym elementem układanki trenera Saso Filipovskiego. Rok temu zgorzelczanie przegrali w finale z Prokomem 1:4 i brakowało im wówczas zawodnika, który wyłamie się z systemu gry, weźmie piłkę w swoje ręce i przesądzi o wyniku. I w sobotę Logan tego dokonał.

Kilka tygodni temu po awanturze w klubie nocnym nie wiadomo było, jak i czy w ogóle Amerykanin będzie mógł grać. Silnie stłuczona lewa ręka sprawiała mu problemy w półfinale. W sobotę przez trzy kwarty Logan zdobył tylko sześć punktów. Ale w trakcie ostatnich 10 minut - aż 20! Mierzący zaledwie 184 cm wzrostu rzucający trafiał z ośmiu metrów za trzy, trafiał z wejść pod kosz, wykorzystywał rzuty wolne. Niespełna siedem sekund przed końcem z trzech metrów zdobył punkty na 80:79. - Brakuje mi słów, żeby określić to, co robił David. Bez niego nie wygralibyśmy tego meczu - przyznał skrzydłowy Turowa Robert Witka. A Logan wykorzystywał fakt, że obrona Prokomu zakładała przejmowanie graczy z piłką po zasłonach. Miał więc przed sobą wyższych rywali, których mijał bez problemów.

Prokom mógł jeszcze zdobyć punkty, ale w nogę zakozłował sobie Slanina - świetny rzucający, który z konieczności musiał grać jako rozgrywający, bo za pięć fauli spadli Mustafa Shakur i Igor Milicić, a Tim Kisner popełniał błędy.

W niedzielę Slanina nie trafił do kosza ani razu (dzień wcześniej zdobył 17 punktów) i już 15 minut przed końcem był wykluczony z gry z powodu pięciu fauli, w tym jednego niesportowego i jednego technicznego. Litwin był bezsilny i sfrustrowany, bo Turów znów bronił świetnie i odbierał sopocianom ich atuty. A na dodatek robił to w pięknym stylu!

Znakomicie grał Kelati, który trafił aż 8 z 9 rzutów za trzy i zdobył aż 30 punktów. 18 dodał Logan (4/8 za trzy), kosze po ładnych manewrach zdobywał Witka, a nad wszystkim czuwał efektowny rozgrywający Andres Rodriguez (9 punktów, 6 asyst i ani jednej straty). Cały zespół Turowa był bardzo skuteczny z dystansu - gospodarze trafili aż 15 z 30 rzutów za trzy.

W Prokomie oprócz Slaniny zawiódł też Gurović (9 punktów, 2/9 z gry). Sopocianie nie potrafili powtórzyć sytuacji z soboty, kiedy dobre podania pod kosz do Jovo Stanojevicia przyniosły mnóstwo punktów i przewagę w drugiej kwarcie.

Dwa kolejne mecze odbędą się w weekend w Sopocie.

PGE Turów Zgorzelec - Prokom Trefl Sopot 82:79. Kwarty: 14:17, 17:25, 21:16, 30:21. Turów: Logan 26 (4), Witka 12 (1), Kelati 12 (1), Rodriguez 10 (2), Drobnjak 9 oraz Kitzinger 8, Petrović 3, Scekić 2, Ljubotina 0, Nana 0. Prokom: Slanina 17 (1), Sow 12, Gurović 11 (1), Shakur 5, Dylewicz 3 oraz Stanojević 13, Roszyk 11 (3), Masiulis 7 (1), Milicić 0, Kisner 0, Serapinas 0.

Turów - Prokom 89:71. Kwarty: 23:16, 18:12, 22:22, 26:21. Turów: Kelati 30 (8), Logan 18 (4), Witka 12 (2), Rodriguez 9 (1), Drobnjak 7 oraz Petrović 4, Ljubotina 4, Scekić 2, Nana 2, Kitzinger 1, Skibniewski 0, Bochno 0. Prokom: Shakur 17 (2), Sow 10, Gurović 9 (1), Dylewicz 6, Slanina 0 oraz Stanojević 10, Serapinas 6 (2), Masiulis 6, Roszyk 4, Milicić 3, Zamojski 0. Stan rywalizacji: 2:0.

Czy Prokom obroni mistrzostwo Polski?