Sympatie Beenhakkera? - dlaczego Matusiak jedzie do Niemiec

Pozycja w kadrze Matusiaka i Garguły jest słabsza niż młodych Zahorskiego, Majewskiego czy Pazdana. To po co jadą oni do Niemiec?
W dniu rozpoczęcia w Niemczech zgrupowania reprezentacji Polski przed Euro 2008 pozycja w kadrze Tomasza Zahorskiego, Radosława Majewskiego czy Michała Pazdana jest lepsza niż bohaterów eliminacji Łukasza Garguły i Radosława Matusiaka. Jeszcze niedawno wydawało się to niemożliwe.

Od zakończenia eliminacji pomocnik Bełchatowa i napastnik Wisły nie zrobili zbyt wiele, by na Euro 2008 pojechać. Upadek Matusiaka jest bardziej spektakularny, bo też więcej od niego wymagano. Z napastnika, za którego Palermo i Heerenveen w ciągu pół roku zapłaciły ponad 5 mln euro stał się rezerwowym w Wiśle Kraków, która wiosną nie grała nadzwyczajnie.

Dlaczego więc Matusiak jedzie do Niemiec? Czy sympatie Beenhakkera mają aż tak wielki wpływ na drużynę, że mogą jej szkodzić? Gdyby uczciwie porównywać formę Matusiaka ze zdobywcą 10 goli w Bundeslidze Wichniarkiem nie byłoby w zasadzie dyskusji, że to gracz Arminii jest bliżej poziomy reprezentacyjnego.

Ale Holender 26-letniego Matusiaka ciągnie za uszy jak Paweł Janas Kamila Kosowskiego. Różnica jednak polega na tym, że nie ciągnie go na Euro, ale dopuszcza do egzaminu. Jeśli Matusiak nie dokona na zgrupowaniu w Donaueschingen nic nadzwyczajnego, za dwa tygodnie wróci do Polski. A na Euro jako wysunięty napastnik zagra Smolarek, Żurawski, czy nawet Saganowski lub Zahorski - choć to byłaby sensacja.

Podobnie będzie z Gargułą. Rówieśnik Matusiaka w eliminacjach świetnie zagrał z Azerbejdżanem i Armenią, ale później doznał kontuzji i stracił formę. W dodatku wyrosło mu dwóch rywali - naturalizowany Brazylijczyk Roger i Majewski.