Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa

Dzieci ze Świniar i Jasienicy chodzą na nabożeństwa majowe, co żona lub wnuczka sołtysa potwierdzają pieczątką. Za 20 takich pieczątek mają dostać szóstkę z religii. - Po jasną cholerę się tym zajmujecie, normalna ubecja jesteście - zganił nas ksiądz kanonik Stanisław Zaręba, proboszcz z Łoniowa.
- To iranizacja polskiej wsi. Pani katechetka kazała dzieciom zbierać pieczątki pod figurą, bo inaczej dostaną jedynkę z religii - oburzała się matka dziecka ze Szkoły Podstawowej w Świniarach (gm. Łoniów), która w czwartek zadzwoniła do redakcji. Pojechaliśmy wieczorem pod figurę Matki Boskiej Fatimskiej w sąsiedniej Jasienicy. W rozpoczynającym się o 19.30 nabożeństwie majowym brało udział około 20 dzieci, większość przyjechała na rowerach, tylko niektóre pod opieką dorosłych. Młodsze uczą się we wspomnianej szkole w Świniarach, starsze w gimnazjum w Łoniowie.

- Ksiądz wikary Adam Warchoł 15 razy kazał przyjść, jeśli ktoś chce dostać piątkę. Żona sołtysa nam pieczątki przybija - potwierdza jeden z gimnazjalistów. Te pieczątki zbiera w specjalnej książeczce służącej przygotowującym się do bierzmowania. - To się też będzie liczyć przy bierzmowaniu - dodaje. Taka procedura obowiązuje od tego roku. Poprzednio można było zdobywać dodatkowe oceny, piątki czy szóstki, ale wystarczyło powiedzieć, że się było kościele czy pod figurą.

Uczniowie SP w Świniarach zbierają pieczątki w zeszytach do religii. - Za 20 pani katechetka obiecała szóstkę, za 15 piątkę - pochwalił się nam inny uczeń. Od jego kolegi dowiedzieliśmy się, że pieczątki przybija także wnuczka sołtysa Jasienicy, gimnazjalistka.

Ani księdza wikarego ani katechetki na nabożeństwie nie było. Sołtysa też nie. Pieczątki przybijała jego żona.

- Jakim prawem urzędowa pieczątka jest używana do celów religijnych, przecież świeckim państwem jesteśmy - oburza się mieszkanka Jasienicy, która chce pozostać anonimowa.

Stefan Reczek, sołtys Jasienicy, nie widzi w tym nic zdrożnego. - To tylko tym przeszkadza, co nie chodzą do kościoła - uważa. Dodaje, że taka była wola rodziców. - Ale w porozumieniu z księdzem. Część dzieci chodzi do kościoła, część pod figurę. Chodziło o potwierdzenie ich obecności, żeby było wiarygodnie - tłumaczy sołtys.

- Jako dziecko chodziłam na majówki, ale nikt nie zmuszał, to frajda była. Pierwszy raz z czymś takim się spotykam. To pewnie ksiądz kazał, bo katechetka kilkanaście lat u nas religii uczy i nigdy czegoś podobnego nie wymagała. Żeby jedynki za brak pieczątek stawiać? - dziwi się matka jednej z uczennic ze Świniar. Dodaje, że jej 10-letnia córka przyszła jednak w czwartek ze szkoły zadowolona, że już nie dostanie jedynki za niechodzenie na majówki. To był prawdopodobnie efekt interwencji jednego z ojców u dyrektora szkoły.

- Otrzymałem taką informację. Wcześniej nic o tym nie wiedziałem. Przeprowadziłem rozmowę z nauczycielką religii - przyznaje Krzysztof Wójcik, dyrektor SP w Świniarach. I dodaje, że na pewno pieczątki potwierdzające obecność na majówkach nie będą miały wpływu na ocenę z religii. - Ja na coś takiego nie pozwolę. Mamy wewnątrzszkolny system oceniania, o ocenie nie decyduje to, czy ktoś chodzi na nabożeństwo czy nie. To jest publiczna szkoła podstawowa - podkreśla dyrektor Wójcik.

Katechetka ze Świniar nie chciała z nami rozmawiać. Ksiądz kanonik Stanisław Zaręba, który od roku jest proboszczem parafii Łoniów, do której należą Jasienica i Świniary, wczoraj wiedział już o naszej obecności na majówce. - To nie jest tak, jak jakiś postkomunista czy liberał doniósł - mówi. I przekonuje, że potwierdzanie obecności na nabożeństwach to nie jego wymysł, ale powszechna praktyka w diecezji, a o wymaganiu pieczątki od sołtysa nic nie wie.

Był oburzony naszym zainteresowaniem jego parafią. - Kim jest "Gazeta Wyborcza", to ja wiem. Ja tu się rozprawię z tą akcją, którą chcecie wszczynać. Wy chcecie odepchnąć ludzi od kościoła, ale poradzimy sobie z tym - zagroził. I zapowiedział, że przez kolejne niedziele będzie w kazaniach "otwierał ludziom oczy". - Po jasną cholerę się tym zajmujecie. Wam nie wolno wchodzić do kaplicy. Normalna ubecja jesteście - grzmiał.

Chcieliśmy poprosić o komentarz także w kurii diecezjalnej w Sandomierzu. Z powodu imienin biskupa Andrzeja Dzięgi wczoraj była jednak nieczynna.