Beenhakker o skandalu w Pucharze: To wielki wstyd dla Polski

Michał Listkiewicz: - Nic wielkiego się nie stało. Beenhakker: To wielki wstyd dla Polski. Organizator, który odpowiada za to wszystko nie nadaje się do tej roboty. Gdybym ja popełnił głupoty tej miary jako trener, zostałbym zwolniony
Legia bez kibiców w Pucharze UEFA

PZPN dał bilety, a Legia ma zapłacić

W 77. minucie wtorkowego finału Pucharu Polski kibole Legii obrzucili sektor Wisły racami. Doszło do zadymy, mecz był przerwany na 10 minut.

- To wielki wstyd dla Polski. Polski futbol i tak nie ma obecnie w świecie dobrego image, myślicie, że te wybryki go poprawią? Każdy, kto był zaangażowany w organizację finału, powinien się wstydzić. Przecież można było rozsądnie pomyśleć i uniknąć kompromitacji - mówi "Gazecie Wyborczej" Leo Beenhakker. - Już wybór stadionu był pierwszym nieporozumieniem. Szanuję mieszkańców Bełchatowa, wiem, że Polska nie ma nowoczesnych stadionów, ale - na Boga - skoro znana jest rywalizacja między chuliganami Legii i Wisły, trzeba ich było rozsadzić. Jednych do sektora za jedną bramką, drugich za drugą. Tu się nie dało, bo sektor za jedną z bramek był w remoncie. No, ale ktoś decyzję o rozegraniu meczu w Bełchatowie podjął i kibice usiedli obok siebie...

"GW": Ten ktoś to PZPN...

- Nie obchodzi mnie PZPN czy PPPO, nie wolno było do tego dopuścić! Mało tego, słyszę jeszcze narzekania trenera Macieja Skorży, że zawodnicy Wisły, którzy nie zmieścili się w składzie, musieli siedzieć na trybunach wśród kiboli. Na świecie to nie do pomyślenia! Przykro to stwierdzić, ale organizator, który odpowiada za to wszystko, nie nadaje się do tej roboty. Gdybym ja popełnił głupoty tej miary jako trener, zostałbym zwolniony. I słusznie straciłbym pracę. Ale słyszę tylko wzruszanie ramionami: "Stało się, no trudno".

Kibole skazani na grzywnę po zadymie w meczu Wisła-Legia

Napaść na reprezentanta Polski. Schował się w samochodzie

Zadyma w Bełchatowie