Rijkaard: To wszystko moja wina!

Frank Rijkaard zwolniony trener Barcelony wziął na siebie winę za słabe wyniki zespołu w tym sezonie, broniąc jednocześnie piłkarzy i prezesa klbu Joana Laporty. - To normalne, odpowiedzialność biorę na siebie - powiedział w sobotę Rijkaard agencji Europa Press.
Holender po raz pierwszy zabrał publicznie głos po tym, jak ogłoszono w czwartek, że z końcem sezonu pożegna się z klubem, w którym spędził ostatnie pięć lat. Jego następcą został trener rezerw i były kapitan Barcelony Pep Guardiola.

- To był dla mnie wielki zaszczyt - powiedział Rijkaard. - Teraz myślę tylko o dobrych chwilach spędzonych w klubie. Ludziach, z którymi pracowałem, nawiązanych przyjaźniach, zebranych doświadczeniach...

Rijkaard osiągnał z klubem wielkie sukcesy - dwukrotnie zdobył mistrzostwo Hiszpanii, wygrał też Ligę Mistrzów w 2006 r., jednak w ostatnich dwóch sezonach zespół rozczarował. W tym roku nie tylko nie zdobył tytułu, ale nie ma szans nawet na drugie miejsce w lidze, co oznacza konieczność gry w eliminacjach Ligi Mistrzów. To najgorszy wynik Barcelony od sezonu 2002/03. W dodatku w ostatniej kolejce Barcelona została upokorzona przez największych rywali - Real Madryt. Najpierw piłkarze musieli wykonać szpaler dla rywali, którzy zapewnili sobie tytuł mistrza Hiszpanii, na boisku natomiast Real zmiażdżył Barcelonę 4:1.

Jednak zdaniem kibiców to nie Rijkaard był głównym winowajcą. W sondażu przeprowadzonym przez kataloński dziennik "Sport" aż 48 proc. kibiców stwierdziło, że winę ponosi przede wszystkim prezes klubu - Joan Laporta. Rijkaarda wskazało zaledwie 7 proc, piłkarzy - 37 proc.

Choć Laporta krytykował zwalnianego szkoleniowca mówiąc, że ten nie panował nad piłkarzami, Rijkaard broni swojego byłego pracodawcy. - Ludzie krytykują prezesa, ale to nie on strzela bramki - stwierdził Holender. - Za wyniki sportowe odpowiadałem ja i jeśli wyniki nie były zadowalające, to prezes nie ma z tym nic wspólnego.

Rijkaard nie chce też krytykować swoich zawodników, którzy, szczególnie Ronaldinho, wielokrotnie byli oskarżani o brak zaangażowania i niesportowy tryb życia. - Każdy z nich, biorąc pod uwagę okoliczności, dał z siebie wszystko - powiedział Rijkaard.

W niedzielę Rijkaard po raz ostatni poprowadzi mecz Barcelony na Camp Nou. Kibice prawdopodobnie pożegnają go owacjami, jednocześnie jednak zamierzają zaprotestować przeciwko wynikom zespołu. Odchodzący trener tonuje jednak nastroje. - Nie powinniśmy fetować jednych, a oskarżać innych - stwierdził. - Wszyscy płyniemy na tej samej łodzi i nie chcę być żadnym wyjątkiem. Jeśli kibice zamierzają wygwizdać zespół, to powinni wygwizdać także mnie, ponieważ jestem jego częścią.

Holenderski trener popiera swojego następcę - Pepa Guardiolę, który w tym sezonie był trenerem drużyny rezerw: - Wykonał w rezerwach świetną robotę. Jest legendą tego klubu i myślę, że dokona z nim wielkich rzeczy.