Gollob broni fotela lidera: - Marzę o zwycięstwie

Szesnastu najlepszych żużlowców świata - w tym czterech reprezentantów Polski - wystąpi dziś w Grand Prix Europy na stadionie w Lesznie. Wśród faworytów są lider cyklu Tomasz Gollob i Krzysztof Kasprzak
Nasz żużlowiec jeździ lepiej niż gwiazda GP

Wszystko o żużlu - specjalny serwis portalu Sport.pl

Żużlowy indywidualny mistrz świata jest wyłaniany podczas cyklu 11 imprez. Ta w Lesznie, którą obejrzy 23 tys. widzów, jest druga z kolei - to Grand Prix Europy (w odróżnieniu od Grand Prix Polski, które zostanie rozegrane we wrześniu w Bydgoszczy).

Pierwsze GP w słoweńskim Krško wygrał Tomasz Gollob, który po świetnym starcie nabrał ochoty na triumf w całym cyklu i tytuł mistrza świata zwieńczający jego bogatą karierę. - Długa droga przede mną. Łatwo się nie poddam, bo marzę o zwycięstwie. Myślę, że w Lesznie będzie bardzo dobrze, bo ten tor mi odpowiada - mówi Gollob. Odpowiadała mu też nawierzchnia w Słowenii - tam w ostatnich czterech wyścigach startował z wewnętrznego toru, co po załamaniu pogody okazało się dużym atutem.

Znajomość toru może być kluczowa także w walce o zwycięstwo w Grand Prix Europy. Świetnie tę nawierzchnię znają żużlowcy Unii Leszno: Krzysztof Kasprzak, Jarosław Hampel (wystartuje z dziką kartą) i Australijczyk Leigh Adams. Ale i Gollob potrafi ścigać się na stadionie im. Alfreda Smoczyka - pokazał to chociażby w ubiegłym roku podczas zawodów o Drużynowy Puchar Świata.

Czarnym koniem jutrzejszej imprezy może być Krzysztof Kasprzak. Zawodnik leszczyńskich "Byków", dla którego jest to pierwszy sezon jako pełnoprawnego uczestnika cyklu (wcześniej startował w pojedynczych zawodach z dziką kartą), całe przygotowania do nowego sezonu podporządkował Grand Prix. W polskiej lidze do tej pory nie błyszczał, ale już tegoroczny debiut na angielskich torach pokazał, że jest mocny i może liczyć się w Lesznie. Zwłaszcza że w ubiegłym roku podczas Drużynowego Pucharu Świata w mniej więcej podobnej stawce był najlepiej punktującym zawodnikiem.