Puchar UEFA gotuje krew

Lech walczy o miejsce w Pucharze UEFA z Groclinem i sędziami. W sobotę o godz. 19 ostatnia kolejka I ligi
Widzew w III lidze - zobacz skróty spotkań z ostatniej kolejki!

Dwa miejsca dla Polski w europejskich pucharach są już obsadzone - w Pucharze Europy zagra mistrz kraju Wisła Kraków, a finalista Pucharu Polski Legia jest pewna występu w Pucharze UEFA. O ostatnie walczą Lech Poznań i Dyskobolia Grodzisk Wlkp. (de facto dla Śląska Wrocław, z którym się łączy).

Oba zespoły mają tyle samo punktów. W środę oba zremisowały - Dyskobolia 0:0 z Wisłą, a Lech - 2:2 z Polonią. W tym drugim meczu sędzia Adam Kajzer z Rzeszowa nie uznał dwóch bramek dla Lecha - jednej z powodu pozycji spalonej, drugiej, ponieważ Lech wykonał rzut wolny bez jego gwizdka. - Myśmy ten gwizdek wyraźnie słyszeli - burzą się piłkarze Lecha.

W słowach nie przebiera trener Lecha Franciszek Smuda. - Sędzia totalnie wypaczył wynik. Czuję się tak, jakby w biały dzień wszedł do mojego domu i mnie okradł.

W ostatnich kilku tygodniach to kolejna awantura Lecha o sędziego. Wcześniej głośno kwestionował zasadność wyznaczenia do prowadzenia meczu Lech - Dyskobolia Jarosława Żyro. - Obawiamy się, że będzie sprzyjał Dyskobolii - mówił wtedy dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk. W środę Jarosław Żyro prowadził mecz Dyskobolii z Wisłą Kraków. - To już jest skandal! - grzmi Smuda. - Dlaczego Żyro z definicji prowadzi mecze Groclinu? To nie przypadek.

- Jeśli chcemy wygrać z korupcją, nie można zaklejać mi ust. Ja jestem czysty jak łza i moje 57 pkt też jest czyste jak łza. Dlatego się odzywam. Jeśli będziemy bać się tych kar, bagno w piłce będzie się pogłębiać. A polska piłka tonie! - mówi Smuda. - Jeżeli kwestionujemy zasadność wyznaczania jakiegoś sędziego, to przecież dlatego, żeby podnieść poziom tej ligi. Żeby mecze prowadzili sędziowie najlepsi, a nie słabi.

- To, co robi Lech i trener Smuda, jest po prostu nie fair - twierdzi Sławomir Stempniewski, przewodniczący wyznaczającego arbitrów Kolegium Sędziów. Jego zdaniem zachowanie Lecha to stosowana z premedytacją taktyka, by wywrzeć presję na arbitrach i w ten sposób wymusić ich przychylność. A to też jest nie fair - mówi. - Gdyby Lechowi chodziło o walkę z błędami sędziów, protestowałby np. po meczu z Jagiellonią. Wtedy błędne decyzje arbitra, za które zapłacił on zawieszeniem, dały mu wygraną. I wtedy jakoś mu to nie przeszkadzało.

Dziś Lech gra z ŁKS, Dyskobolia wyjeżdża do Wodzisławia. Ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań, więc wygrana zapewnia jej miejsce w Pucharze UEFA. Chyba że Legia mająca o trzy punkty więcej przegra u siebie z Polonią Bytom. Wtedy o kolejności rozstrzygnie bilans bezpośrednich meczów między wszystkimi trzema zespołami, a tu górą jest Lech.

W walce o uniknięcie miejsca barażowego w najlepszej sytuacji jest Polonia. Jeżeli spośród mających o punkt od niej mniej ŁKS i Jagiellonii choć jeden z zespołów przegra - w Poznaniu bądź Chorzowie - to Polonia osiągnie cel. Remis w Warszawie zadowoli i Legię, i Polonię.