PZPN nie chce przerywać meczów z powodu rasistowskich flag

Delegat, który nie przerwał meczu ŁKS-Widzew z powodu rasistowskiego transparentu, nie tylko nie poniesie konsekwencji, ale został wyznaczony na dzisiejszy pojedynek Lech - ŁKS! Wydział Bezpieczeństwa PZPN uważa bowiem, że meczów z takiego powodu przerywać nie należy ze względu na bezpieczeństwo.
Kibole ryczeli o Żydzewie, a trener sobie podskakiwał (wideo)

Żydzew wcale nie przeszkadza PZPN...

Na derbach Łodzi, po których Arkadiusz Mysona nosił koszulkę z napisem "Śmierć żydzewskiej k...", wisiał także transparent "Pier... inwalidzi, Żydzi". Delegat Paweł Kobyłecki meczu nie przerwał. Nie zrobił tego także w ostatnią środę delegat Andrzej Szczepański, gdy podczas meczu Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa kibice wywiesili napis "Roger - nigdy nie będziesz Polakiem" z zabronionym krzyżem celtyckim w środku.

- Telewizja i sponsor wymagali, by mecze przedostatniej kolejki rozpoczęły się i zakończyły o tej samej porze - mówi Wiesław Wieczorek, przewodniczący Wydziału Bezpieczeństwa PZPN na obiektach piłkarskich. - Poza tym po meczu działacze Jagiellonii przeprosili zawodnika oraz kierownika Legii; oni nie wnosili żadnych pretensji - dodaje.

Decyzja Szczepańskiego nie została jeszcze oceniona przez Wydział Bezpieczeństwa. Za to Kobyłecki będzie delegatem podczas sobotniego meczu w Poznaniu!

Kibole obrażają Rogera

Sylwia Grygiel: Czy to znaczy, że - zdaniem PZPN - ten delegat postąpił słusznie, nie przerywając meczu?

Wiesław Wieczorek, przewodniczący Wydziału Bezpieczeństwa na obiektach piłkarskich: - Zachował się bardzo dobrze. Sporządził szczegółowy raport, na klub spadły konsekwencje [zamknięcie stadionu]. Gdyby zachował się inaczej, mogłoby dojść do takiej sytuacji, jak kiedyś na stadionie Legii. Delegat nakazał wtedy organizatorom usunąć rasistowski transparent. W odpowiedzi usłyszał: "Proszę nas ukarać, ale my tego nie zdejmiemy. Gdybyśmy to zrobili, będzie zadyma".

Należy zadać sobie pytanie: czy można przerwać mecz bezpiecznie? Wyobraźmy sobie, że delegat przerywa spotkanie, kością niezgody jest jakiś transparent, dochodzi do poważnych zamieszek na trybunach, giną ludzie. Kto jest winien? Dziennikarze, którzy naciskają, delegat czy ktoś inny? Delegaci przed meczem idą na policję, pytają się organizatora, czy w przypadku przerwania meczu są w stanie zapanować nad porządkiem. Co z tego, że delegat przerwie mecz i zrobi wielką awanturę? Poza tym tak ostre reakcje delegatów tylko część mediów ocenia pozytywnie. Pozostałe media uważają ich za antybohaterów meczów.

Delegat z derbów Łodzi sporządził rzetelny i dokładny raport. Ocena zdarzeń należała już do Wydziału Dyscypliny, a ten zareagował ostro i szybko. Ukarano także Jagiellonię. Jest to sygnał dla innych, żeby nie robić takich rzeczy i że chcemy stosować jak najwyższe sankcje, by eliminować tę patologię w zarodku.

A delegat Kazimierz Dziuba, który obserwował mecz Warty Poznań z Lechią Gdańsk [szalikowcy Lechii naśladowali odgłosy małp, gdy przy piłce był czarnoskóry gracz Warty Alain Ngamayama]? Czy opisał to zdarzenie w raporcie?

- Opisał, ale mało szczegółowo. Ta sprawa jest jeszcze badana. Ten pan był dopiero pierwszy raz na meczu i nie wiem, czy jeszcze na jakiś pojedzie. Raport po meczu Warty napisał bowiem po terminie, nieprecyzyjnie i nie poinformował mnie o całym zajściu od razu po meczu, co było jego obowiązkiem.

Jagiellonii nic nie grozi za skandal z transparentem