Brzydka rozmowa z wyborcą o majtkach

Choć w trakcie sesji radna Agnieszka Chmielewska kazała przez internet rozebrać się ?Maciejkowi 19?, nie została ukarana. - Jest już wystarczająco poturbowana - tłumaczą koledzy z PiS.


21 kwietnia, Urząd Wojewódzki. Trwa ważna, bo absolutoryjna sesja sejmiku województwa wielkopolskiego. W trakcie dyskusji nad ubiegłorocznymi dokonaniami władz województwa radna PiS Agnieszka Chmielewska z Trzcianki ciągle zerka w służbowy laptop, który otrzymała z sejmiku. Ale nie przegląda w nim projektów uchwał, ale koresponduje. Nie widzi, że jej pracy przygląda się oko telewizyjnej kamery.

22 kwietnia, "Teleskop" - serwis informacyjny poznańskiej TVP. Widzowie w całej Wielkopolsce widzą na zbliżeniach, z kim i o czym korespondowała w trakcie sesji radna Chmielewska. Jej interlokutorem jest mężczyzna ukrywający się pod nickiem "Maciejek 19". Telewizja pokazuje próbkę dialogu. "Rozbieraj się i to już!" - komenderuje swojemu rozmówcy radna PiS. "Masz majtki do wymiany" - odpowiada jej "Maciejek 19".

Igraszki i służbowe laptopy


Radna koresponduje z kolegą przez 47 minut. - Jestem zażenowany - komentuje Zbigniew Czerwiński, szef klubu radnych PiS, poproszony o ocenę zachowania młodszej koleżanki. - Jest wiosna, budzą się hormony - komentują inni radni. A sama bohaterka zamieszania mówi do kamery tylko tyle, że... z nikim nie korespondowała, bo w trakcie sesji zawiesił się jej komputer.

29 kwietnia. Urząd Marszałkowski. Szef klubu radnych PiS Zbigniew Czerwiński zwołał dziennikarzy, by po raz kolejny wskazać "Ulubieńca miesiąca" - czyli przedstawiciela samorządu wojewódzkiego, który zasłużył sobie na ten tytuł z powodu - delikatnie mówiąc - nieudolności. "Ulubieńcem miesiąca" według PiS nie zostaje jednak radna Chmielewska, a dyrektor Sławomir Matysiak. Dlaczego nie Chmielewska? - dopytujemy. - Klub radnych stanowi kapitułę tytułu "Ulubieńca miesiąca". Trudno, by kapituła przyznawała tytuł sama sobie - odpowiada z uśmiechem Czerwiński. I przyznaje, że sytuacja z ostatniej sesji przerosła nieco jego wyobrażenia.

- Dziękuję mediom za zdyscyplinowanie radnych PiS. Nie mamy nic przeciwko uszczypliwości i ironii, ale czasami trzeba pamiętać, by lekarstwo nie okazało się zbyt silne - mówi Czerwiński. I nagle zmienia ton: - Chciałbym zadać pytanie, czy telewizyjna relacja z zachowania radnej Chmielewskiej nie narusza tajemnicy korespondencji i czy informowanie w taki sposób jest zgodne z misją telewizji publicznej? Przytoczono zapisy, które są korespondencją prywatną. Gdyby radna korespondowała z mamą w sprawie kapuśniaka, nie byłoby newsa - uzasadnia radny PiS.

Materiał TVP 3 Przemysława Wenerskiego nosił tytuł "Igraszki i służbowe laptopy". Dziennikarz sprawdzał, jak radni sejmiku wykorzystują służbowe laptopy. Dlaczego autor pokazał fragment prywatnej korespondencji radnej? - Jest takie pojęcie, jak ważny interes społeczny. On uzasadniał taką konstrukcję materiału. A cytat pojawił się tylko, by uwiarygodnić informację - wyjaśnia Wenerski.

Szef klubu radnych PiS zaznacza, że wezwał radną na rozmowę dyscyplinującą i ma teraz "stuprocentową pewność", że Chmielewska będzie w trakcie kolejnych sesji znacznie bardziej skoncentrowana. Innej kary nie przewiduje. - Upomnienie musi być adekwatne do przewinienia - uzasadnia.

Czy PiS, który kładzie nacisk na moralną stronę polityki, nie ukarze radnej w inny sposób? - pytają dziennikarze. - Nie wchodzę w problemy radnej i jej spowiednika - odpowiada Czerwiński.

Zdaniem Czerwińskiego, kara, jaka dotknęła radną po emisji "Teleskopu", przekroczyła "skalę przewinienia". - Ona przede wszystkim zrobiła przykrość sobie, co już odczuwa na własnej skórze w swojej lokalnej społeczności - mówi Czerwiński.

Potwierdza to Grzegorz Bielawski, redaktor naczelny "Tygodnika Noteckiego". - Sprawa była bardzo głośna. Do Trzcianki przyjechała nawet telewizja - mówi Bielawski. O Chmielewskiej napisał też "Tygodnik". "4314 - to minimalna liczba głosów, która wystarczała do zdobycia mandatu. Tyle właśnie uzyskała (...) trzcianecka radna. Mimo że to jej debiut w nowej roli, nie usprawiedliwia takiego, lekceważącego stosunku do powierzonych jej obowiązków" - komentują lokalni dziennikarze.

29 kwietnia, sesja (także absolutoryjna) Rady Miasta Poznania. Za chwilę przerwa kawowa. Przewodniczący rady Grzegorz Ganowicz strofuje radnych: - Przypominam, że komputery powinny służyć do wypełniania zadań służbowych, a nie do innych celów. Zdarzyło się ostatnio, wprawdzie nie u nas...

Przerywa mu roześmiany męski głos z sali: - Ale to przecież była zwykła rozmowa z wyborcą!