Słaby Górnik remisuje z ŁKS

Po fatalnej drugiej połowie Górnik tylko zremisował z ŁKS-em.m Skończyła się seria zabrzan bez straty gola.
Górnik walczy o piąte miejsce w tabeli, jednak mecz w Zabrzu szczególne znaczenie miał dla układu dolnej części tabeli. ŁKS jest bowiem trzeci od końca i walczy o utrzymanie. Na Górnika z nadzieją patrzyły Polonia Bytom i Widzew Łódź.

To Górnik zaatakował z impetem od pierwszej minuty - w 180 sekundzie niespodziewanie przed bramkarzem znalazł się Tomasz Hajto, jednak zdołał tylko lekko trącić piłkę. Osiem minut później sam na sam z golkiperem ŁKS-u był Tomasz Zahorski, ale naciskany przez obrońców przestrzelił wysoko nad poprzeczką. Szturm Górnika przyniósł efekt w 17 minucie, gdy w zamieszaniu pod bramką Wyparły najsprytniejszy okazał się Zahorski.

Górnik mógł w tej części zdobyć co najmniej jeszcze jednego gola, ale strzał Tomasza Moskala tuż przed końcem wybił z linii bramkowej Arkadiusz Mysona.

W drugiej połowie Górnik jakby zapomniał, że aspiruje do ligowej czołówki. - Po kilku minutach II połowy wiedziałem, że kwestia czasu jest gol dla łodzian - powiedział potem Mariusz Magiera, obrońca gospodarzy.

Seria bramkarza Górnika Borisa Peskovicia - ponad 400 minut bez straty gola mogła się skończyć tuż po przerwie, gdy sam na sam z golkiperem znalazł się Jovino. Słowak spisał się jednak znakomicie i obronił strzał Brazylijczyka.

Każda seria kiedyś się musi skończyć - Pesković ostatecznie wyjął piłkę z siatki (minęło dokładnie 432 minuty) - po błędach obrony najpierw strzelał Sebastian Mila, a do piłki wypuszczonej przez bramkarza dopadł Ensar Arifović i ku uciesze kilkuset fanów ŁKS wpakował ją do siatki!

W 75 minucie Górnik powinien ponownie prowadzić, ale tylko Moskal wie jak nie trafił z czterech metrów do pustej bramki. - Dziwię się temu co stało się z moim zespołem po przerwie. Oddał inicjatywę i czekał na stratę bramki. Musimy to przeanalizować, bo tak być nie może - trener Ryszard wieczorek nie krył zdenerwowania postawą swoich piłkarzy.