Parodia "Wall Street Journal" w amerykańskich kioskach

Czołówka o dekrecie prezydenta Busha znoszącym śmierć i podatki oraz karykatura prawicowej publicystki Ann Coulter topless - takie smaczki Amerykanie mogą znaleźć od wczoraj w gazecie "My Wall Street Journal", która trafiła do kiosków w cenie 3,95 dol.
Zbieżność tytułu z "The Wall Street Journal" nie jest wcale przypadkowa - "My WSJ", który ukazał się w nakładzie 250 tys. egzemplarzy, to parodia słynnego dziennika ekonomicznego o nakładzie ponad 2 mln. Skopiowano całą makietę, a nawet słynne karykatury "WSJ".

Chodziło o obśmianie medialnego magnata Ruperta Murdocha i jego koncernu News Corp., który w zeszłym roku przejął "WSJ", najsłynniejszą gazetę ekonomiczną wychodzącą od 1889 r. Zespół "WSJ" protestował, obawiając się utraty niezależności dziennikarskiej i tabloidyzacji dziennika. W "My WSJ" nad logotypem "WSJ" zamieszczono tabloidowy banner zachęcający do "wygrywania miliardów na giełdowej loterii" i zdjęcie Murdocha z tekstem: "Jestem Rupert Murdoch! Zapraszam do czytania ?My Wall Street Journal ?."

"My WSJ" ponoć bardzo zirytował ekipę Murdocha. Jak donosi "New York Times", w Los Angeles przedstawiciel prawdziwego "WSJ" próbował wykupić wszystkie egzemplarze "My WSJ", które wyłożono w kioskach.

Parodię "WSJ" wydała spółka Manhattan Media LLC, a jej pomysłodawcą jest satyryk i scenarzysta Tony Hendra. Teksty do "My WSJ" napisali m.in. autorzy słynnego serwisu satyrycznego "The Onion", "New Yorkera" oraz scenarzyści popularnych programów "The Daily Show" i "Saturday Night Life". Hendra ma na swoim koncie więcej gazetowych żartów. "WSJ" parodiował już wcześniej w 1982 i w 1983 r. Dwa wydania "Off the Wall Street Journal" sprzedały się w 700 tys. egzemplarzy. Wszystko zaczęło się jednak w 1978 r. podczas strajku "New York Timesa". Przygotowany przez Hendrę "Not the New York Times" sprzedał się w ciągu trzech tygodni w 300 tys. egzemplarzy.