"Rz": Ryzykowne praktyki mBanku dziwią klientów i specjalistów

- Dzień dobry, dzwonię z banku z propozycją kredytu. W celu weryfikacji proszę podać numer PESEL, adres do korespondencji i nazwisko panieńskie matki - usłyszała w piątek przez telefon część klientów mBanku. Złodzieje? Nie. Telefony wykonywali pracownicy mBanku, którzy sprzedawali produkty kredytowe, pisze "Rzeczpospolita".
To dziwna praktyka, biorąc pod uwagę coraz częstsze próby wyłudzeń danych bankowych w internecie lub przez telefon (tzw. phishingu). Za każdym razem, gdy media donoszą o podobnych przypadkach, przedstawiciele banków powtarzają klientom: pod żadnym pozorem nie udzielajcie poufnych informacji nieupoważnionym osobom. Tymczasem mBank zachęca do ich podawania przez telefon.

- Gdy pracownik dzwoni z propozycją do klienta, musi ustalić, czy rozmawia z właściwą osobą. Na początek musi poinformować rozmówcę o tym, w jaki sposób może się upewnić, że dzwoni do niego pracownik banku. Jeżeli klient chce poznać szczegóły spersonalizowanej oferty, operator zada mu trzy - cztery losowo wybrane pytania weryfikujące. W żadnym wypadku nie będą to pytania o ID, hasła czy numery kart i rachunków - wyjaśnia "Rzeczpospolitej" rzecznik mBanku Magdalena Ossowska.

Z informacji "Rzeczpospolitej" wynika, że ta procedura nie zawsze była przestrzegana. - To był błąd pracownika - przyznaje Ossowska.