Górnik dał w Sosnowcu lekcję Zagłębiu

Nie masz pomysłu na grę? Nie strzelasz bramek? Potrzebujesz punktów? Zapraszamy do Sosnowca - takim hasłem powinni się reklamować piłkarze Zagłębia, którzy tym razem obdarowali kompletem punktów zespół z Zabrza.
Znajomy nauczyciel zdradził mi, że gdy ma do czynienia z uczniem niezwykle opornym na wiedzę, zawsze zadaje mu na koniec ostatnie, rozstrzygające pytanie: "Dom dla pszczół. Na dwie litery, pierwsza "u". Wygląda na to, że takim opornym uczniem jest właśnie Zagłębie... Sosnowiczanie nie wyciągają wniosków z kolejnych meczów-lekcji. Nadal popełniają koszmarne błędy w obronie, nie angażują się tak, jakby mogli, w grę w ataku. Do tego nie mają wyrozumiałych nauczycieli. Górnik dał gospodarzom surową lekcję.

- Kolejna bolesna nauczka. Myślę jednak, że z każdym meczem nasza gra wygląda lepiej. Wierzę, że z tego składu większość z nas zagra i w trzeciej lidze. Wtedy taka porażka, jak dzisiaj z Górnikiem, będzie procentować - mówił Michał Skórski, młody pomocnik Zagłębia.

W przypadku zespołu z Sosnowca taktyka okazuje się mieć drugorzędne znaczenie, bo na koniec piłkarze Zagłębia i tak wytną taki numer, że rywal będzie długo przecierał oczy ze zdziwienia.

Tak wpadł właśnie pierwszy gol. W niegroźnej sytuacji Jewgen Kopył zderzył się w polu karnym z Marcinem Komorowskim, a piłka potoczyła się pod nogi zaskoczonego Tomasza Zahorskiego. Napastnik z Górnika trafił z 16 m do niemal pustej bramki.

Do straty gola taktyka Zagłębia ograniczała się głównie do zagęszczania środka boiska. Skrzydłowi dublowali pozycje środkowych pomocników, co miało być sposobem na powstrzymanie Jerzego Brzęczka i jego kolegów, którzy mieli kreować grę zabrzan. Udawało się to raczej średnio, bo też w grze gospodarzy brakowało agresji. Dość powiedzieć, że do przerwy sosnowiczanie faulowali raptem cztery razy.

Nie lepiej było też w ataku. Lewy obrońca Komorowski zachowywał się momentami tak, jakby miał zakaz przekraczania połowy. Że można grać w obronie i szaleć pod bramką rywala, pokazywał Arkadiusz Kłoda, który, niestety, dla Zagłębia grał tylko 45 minut. - Uraz mięśnia. Z bólem nie wygram - tłumaczył.

Jeszcze szybciej, bo już po 14 minutach, z boiska zszedł Dzenan Hosić. - Kłuło mnie - pokazywał na udo. Trzecim pechowcem był Kopył, który w drugiej połowie nabawił się urazy barku. Do szatni zszedł z ręką na temblaku.

Gdy pięknym strzałem sprzed pola karnego popisywał się Jerzy Brzęczek, Ukrainiec był jeszcze zdrowy. Uderzenie pomocnika Górnika będzie pewnie kandydować do miana gola kolejki. - Stadion Zagłębia jest dla mnie szczęśliwy. Kilkanaście lat temu, kiedy grałem w Olimpii Poznań, wygraliśmy w Sosnowcu 3:1, a ja strzeliłem dwie bramki. Szkoda, że Zagłębie spada z ligi - uśmiechał się Brzęczek.

Po przerwie mecz się wyrównał. Zagłębie miało najlepsze okazje do zdobycia gola po fatalnych zagraniach duetu... Tomasz Hajto - Boris Pesković, którzy dwa razy zachowali się tak, jakby grali ze sobą pierwszy raz w życiu. Prezentów nie wykorzystał jednak Vladimir Bednar. - Na takie wpadki nie możemy sobie pozwalać! - denerwował się trener Ryszard Wieczorek. Dla Zagłębia była to piąta kolejna porażka, od pamiętnego zwycięstwa z Legią sosnowiczanie nie zdobyli nawet punktu.

Zdaniem trenerów

Ryszard Wieczorek (Górnik)

Takie mecze nie są łatwe. Mamy swoje cele, w kadrze kilku reprezentantów, wszyscy oczekują od nas wygranej, a przez to i ciężar odpowiedzialności był duży. Długo graliśmy za wolno, ale konsekwentnie. Dopiero końcówka pierwszej połowy rozwiązała nasze problemy.

Andrzej Orzeszek (Zagłębie)

Mam nadzieję, że nie byliśmy dla Górnika łatwym rywalem. Niestety, znowu popełnialiśmy łatwe błędy, przecież to po naszym fatalnym zagraniu wpadł pierwszy gol dla Górnika. Sami już nie potrafiliśmy wykorzystać słabości rywala. Takie sytuacje, jakie mieli Bednar, Cygnar czy pod koniec pierwszej połowy Kłoda, powinny zakończyć się bramkami.

Rozmowy pod szatnią

Konrad Gołoś (Górnik)

W pierwszej połowie zagraliśmy tak, jak mieliśmy zagrać. Niestety, po przerwie w nasze poczynania wkradła się nonszalancja i Zagłębie stworzyło sobie kilka okazji. W kolejnych meczach to się nie może powtórzyć.

Tomasz Łuczywek (Zagłębie)

Praktycznie każdej drużynie grającej w Sosnowcu oddajmy punkty. To jest naprawdę bardzo przykre. Zagraliśmy jedno ze słabszych spotkań, a mimo to stworzyliśmy tyle sytuacji, w trzech ostatnich meczach. Wychodzimy na boisko naładowani, ale po pierwszej straconej bramce ciężko nam się odbudować.

Jerzy Brzęczek (Górnik)

Zwycięstwo dwoma bramkami może wyglądać na pewne, ale nie możemy sobie pozwolić na takie błędy, jak dzisiaj. Sami parokrotnie zaprosiliśmy gospodarzy do strzelenia bramki. Całe szczęście, że tego nie wykorzystali.

Dzenan Hosić (Zagłębie)

Wstyd. Kolejny mecz przegrany, kolejny mecz bez zdobytej bramki. Szkoda, że tak to się pechowo układa. Gramy już tylko o honor i dla kibiców, ale to przecież wystarczająca motywacja. Spędziłem w Sosnowcu trzy wspaniałe lata. Przykro, że tak to się kończy.