Kubica: Musiałem schudnąć w sześć tygodni o siedem kilo

- Chmury były ogromne i miałem nadzieję, że coś popada, pokropi, bo wtedy w stawce coś mogłoby się pomieszać jeszcze bardziej i może byłaby szansa... - mówił po wyścigu w rozmowie z Poslatem Robert Kubica.
Musi być pan ogromnie zadowolony, także dlatego, że to drugie miejsce osiągnął pan w arcytrudnym wyścigu.

Robert Kubica: Faktycznie, bardzo się cieszę. W końcu jest podium - od trzeciego miejsca na torze Monza w 2006 r. czekałem na ten moment bardzo długo. Było kilka szans na podium, niestety, zawsze coś poszło nie tak. Tutaj w Malezji wszystko poszło dobrze. Teraz szkoda Australii, bo gdybym skończył tam na podium, a była duża szansa, to w tabeli mistrzostw byłbym wysoko, no ale... Będziemy się starać trzymać ten pozytywny trend na najbliższym Grand Prix.




Który moment w tym wyścigu był kluczowy dla tego sukcesu? Pierwszy zakręt?

- Piątek. Treningi były kluczowe, bo wybraliśmy pewne opcje w bolidzie, które nie faworyzowały mnie w kwalifikacjach, ale faworyzowały w wyścigu. Kiedy 20 okrążeń przed końcem zobaczyłem, że McLaren nie ma szans, bo jest wolniejszy nawet niż my, to już tylko dotoczyłem się do mety. Oszczędzałem silnik, bo w Bahrajnie będę używał tego samego. Dlatego też było ważne, żeby w wyścigu przewagę wypracować sobie już na początku. Udało się.

Co pan czuł podczas ostatnich kilkunastu okrążeń, kiedy wiadomo było, że podium jest już tak blisko?

- Liczyłem, że spadnie deszcz. Chmury były ogromne i miałem nadzieję, że coś popada, pokropi, bo wtedy w stawce coś mogłoby się pomieszać jeszcze bardziej i może byłaby szansa... Ale i tak nie ma co narzekać, bo sądzę, że drugie miejsce to sukces.

Jak pan zniósł ten wyścig fizycznie?

- Było ciężko z dwóch powodów - nie dość, że było ciepło i wilgotno, to jeszcze w nowym bolidzie jest dużo bardziej gorąco niż w zeszłorocznym. Poza tym ostatnio byłem na dosyć ostrej diecie, bo nowy samochód niestety został zbudowany z myślą o trochę lżejszych kierowcach. Musiałem schudnąć - zrzuciłem siedem kilo w sześć tygodni. To się trochę odbiło na mojej wytrzymałości i sile, ale nie jest źle.

Wideo relacja z wyścigu