Kubica jechał po pewne punkty, ale staranował go Nakajima

Robert Kubica jechał po pewne punkty, ale 10 okrążeń przed końcem staranował go Japończyk Kazuki Nakajima. Porywający wyścig wygrał Lewis Hamilton, do mety dojechało tylko siedem samochodów.


- Chcę poprawić miejsce z poprzedniego sezonu - żartował przed wyścigiem Kubica. Rok temu Polak nie dojechał do mety, bo na 36. okrążeniu zepsuła się skrzynia biegów. Wczoraj okazało się, że życzenie Kubicy się nie spełni - Polak znów nie ukończył wyścigu, ale tym razem zawinił człowiek.

- Nakajima po prostu zaspał i za późno wyhamował. Jechał zbyt szybko i po prostu wbił się we mnie - tłumaczył po wyścigu Kubica, który został wycofany z wyścigu ze względu na uszkodzone tylne zawieszenie.

Polak rozpoczynający swój drugi pełny sezon w Formule 1 stracił pewne punkty, choć po sobotnich kwalifikacjach mogło się wydawać, że Polak jest pewniakiem do podium!

Kubica pokazał prędkość zbliżoną do najlepszych, wykorzystał awarię bolidu mistrza świata Kimiego Raikkonena (Ferrari) i gdyby nie błąd w końcówce trzeciej sesji kwalifikacji, mógłby zdobyć pierwsze pole startowe! Na 12. zakręcie Kubica jednak przeszarżował i biało-granatowe bmw wzburzyło na poboczu chmurę piasku.

- Ryzykowałem, ale ostatecznie się nie opłaciło. Straciłem 0,2-0,3 sekundy i byłem za Lewisem - mówił po kwalifikacjach Polak, który pierwsze miejsce na starcie przegrał z Brytyjczykiem o 0,155 sekundy.

Jeszcze wcześniej okazało się, że bolidy BMW Sauber, na które przed sezonem narzekali kierowcy, są szybkie. Kubica i Heidfeld mieli najlepsze czasy na sobotnim, przedpołudniowym treningu, ostatnim przed kwalifikacjami. - Ale samochód wciąż trudno wyważyć, jest bardzo delikatny. Trudno go dokładnie ustawić - przyznał jednak Polak.

W niedzielę na starcie stanęły 22 bolidy. Początek zapowiadał się emocjonująco, bo zagadką było, jak kierowcy poradzą sobie bez tzw. launch control, czyli elektronicznego systemu zapobiegającego poślizgowi kół na starcie. Poza tym zniesienie kontroli trakcji, która pomagała kierowcom na zakrętach, zapowiadało problemy już na pierwszym wirażu. Niektórzy obawiali się nawet wielkiego karambolu.

Aż tak źle nie było, ale działo się dużo - walczący z Heikkim Kovalainenem (McLaren) Felipe Massa z Ferrari, który już w zimowych testach miał problemy z prowadzeniem bolidu bez systemów wspomagania, na pierwszym zakręcie wykonał bączka i wjechał w opony. Do kolizji doszło też w dolnej części stawki - już wówczas z wyścigu wycofali się Sebastian Vettel (Toro Rosso), Giancarlo Fisichella (Force India), Mark Webber (Red Bull), Anthony Davidson (Super Aguri) i Jenson Button (Honda). Udział w zbiorowej stłuczce wziął też williams Nakajimy, ale po wymianie przodu bolid Japończyka wrócił do rywalizacji na torze. Na nieszczęście dla Kubicy.

Polak na starcie utrzymał się za Hamiltonem, próbował podgryzać faworyta do mistrzostwa, korzystając z tego, że miał mało paliwa w baku i lekki, a więc szybszy bolid. Ale mclaren Brytyjczyka był mocniejszy - "Srebrna strzała" oddalała się od bmw Kubicy niezagrożona. Hamilton na każdym okrążeniu zdobywał 0,7 sekundy przewagi nad Polakiem. Z tyłu znakomicie spisywał się Raikkonen, który ze względu na awarię musiał startować dopiero z 15. miejsca. Fin przesunął się na ósmą pozycję, ale tam aż na 18 okrążeń ugrzązł za hondą Rubensa Barichello.

Na 16. okrążeniu Kubica jako pierwszy zjechał na tankowanie - wrócił na tor tuż za Raikkonenem. Po serii zjazdów do alei serwisowej Polak awansował na czwarte miejsce, ale wówczas swój bolid rozbił David Coulthard (Red Bull) i na tor wjechał samochód bezpieczeństwa. Szefowie BMW Sauber postanowili zmienić strategię - wezwano Kubicę do alei serwisowej na nieplanowane wcześniej tankowanie i zmianę opon na miękkie. - Przed wyścigiem zaplanowano dla mnie podobną taktykę jak dla Nicka i jechałem dobrym tempem. Potem taktyka została zmieniona i w moim przypadku to się nie opłaciło. Ugrzęzłem za Sebastienem Bourdaisem, tracąc dużo czasu - komentował Kubica.

Szef zespołu Mario Theissen: - Liczyliśmy, że jadąc wolno za innymi kierowcami, nie zużyje za bardzo opon i będzie mógł dojechać na nich już do mety.

Stratedzy BMW Sauber znów jednak przekombinowali - okazało się bowiem, że bolid Polaka po powrocie na tor był ciężki, a miękkie ogumienie przez to szybciej się ścierało. Kubica utrzymywał się jednak w czołówce, był szósty, ale nie mógł wyprzedzić Bourdaisa. - Pojawił się mały problem, bo w silniku jakby coś się zacięło - tłumaczył Polak. - Kiedy otwierałem przepustnicę gazu, nie było żadnej reakcji, dopiero po kilku sekundach silnik przyspieszał. To uniemożliwiło mi wyprzedzenie Bourdaisa, ale na szczęście udawało mi się bronić przed atakami Alonso.

Podium Polakowi uciekało, ale punkty - nie. Kubica wciąż miał szansę na bardzo dobre czwarte miejsce. Na 46. okrążeniu swoją toyotę rozbił jednak Timo Glock, przed bolidy znów wyjechał samochód bezpieczeństwa i wtedy zaatakował Nakajima. Młody Japończyk znany jest przede wszystkim z tego, że w debiucie w F1 podczas zeszłorocznego GP Brazylii potrącił dwóch mechaników swojego zespołu. W niedzielę, w swoim drugim starcie, potrącił Kubicę. - Zaspał i za późno wyhamował. Jechał zbyt szybko i po prostu wbił się we mnie - opowiadał Polak. Wizyta w alei serwisowej nie pozostawiła wątpliwości - bmw Kubicy nie mogło kontynuować jazdy ze względu na zniszczone tylne zawieszenie. - Do tego momentu Robert jechał bardzo dobrze. Ale niestety miał pecha - mówił Theissen.

Szczęście dopisywało za to Heidfeldowi, który jechał jak zwykle - mało spektakularnie, ale bardzo efektywnie. Niemiec uniknął stłuczek, cierpliwie trzymał się czołówki i ostatecznie dojechał do mety na świetnym drugim miejscu. - To jest fantastyczny początek sezonu, lepszego nie mogłem sobie wymarzyć. Było wielu, którzy twierdzili, że BMW Sauber za bardzo zaryzykowało i nie będzie w stanie nawiązać walki z McLarenem czy Ferrari. Teraz chyba już nikt nie ma żadnych wątpliwości, że będziemy się liczyć, mimo że nasze bolidy nie są jeszcze do końca dopracowane - powiedział Niemiec.

Wyścig ukończyło tylko siedmiu kierowców. Jako siódmy na metę doczłapał się Nakajima, któremu po stłuczce z Kubicą wymieniono przód bolidu. Japończyk zdobył jednak trzy punkty, bo po wyścigu zdyskwalifikowano Barichello za zbyt wczesny wyjazd z alei serwisowej. Nakajima też nie uniknął kary - stewardzi postanowili, że Japończyk w następnym GP będzie cofnięty o 10 miejsc na starcie.

Kolejny wyścig odbędzie się już w niedzielę w Malezji.

Cytaty

- Nakajima zaspał i za późno wyhamował. Jechał zbyt szybko i po prostu wbił się we mnie - Robert Kubica



Czytaj też:

Czy Kubica dołączy do czołówki

Czy Kubica przegrał przez błędną taktykę BMW?