Kaczyński: Widziałem, co się dzieje w BUW-ie

- Nie dam się sterroryzować - powiedział Jarosław Kaczyński, komentując oburzenie internautów na jego wczorajszy wywiad dla serwisu internetowego PiS. Jak dodał, nie zmieni swojej opinii o tym, że nie powinno się głosować przez internet. - Każdy ma prawo do swoich przekonań, zamknijmy ten temat - dodał.
W wywiadzie Kaczyński powiedział, że internauci to grupa, którą "najłatwiej manipulować, sugerować na kogo ma zagłosować". - Nie jestem entuzjastą tego, żeby sobie młody człowiek siedział przed komputerem, oglądał filmiki, pornografię, pociągał z butelki z piwem i zagłosował, gdy mu przyjdzie na to ochota - mówił Jarosław Kaczyński.

Po tej wypowiedzi na forach zawrzało. Kaczyński się ośmiesza - to opinia powtarzana przez wielu forumowiczów. Internauci odpowiadają Kaczyńskiemu

"Widziałem, co się dzieje w BUW-ie"

- Sam kiedyś przeszedłem się wieczorem po bibliotece UW, gdy byłem pracownikiem naukowym. Popatrzyłem, co młodzi ludzie mają na ekranach komputerów i - wybaczą Państwo - nie będę tego komentował - mówił dziś prezes PiS-u komentując reakcje internautów na forach.



Wywiad skrytykował też specjalista od marketingu politycznego i niektórzy politycy PiS-u . - To pokazuje, że Jarosław Kaczyński pozostał w XiX wieku, a świat poszedł do przodu. Pokazuje też dlaczego przegrał i dlaczego przegrywają ludzie idei, którzy wiedzą, kim był Cyceron, a nie wiedzą, czym są Google - uważa specjalista od politycznego PR Eryk Mistewicz.

- To, że ktoś pije piwko przeglądając sobie czasem zawartość internetu, to nic złego. Sam tak czasami robię - łagodził wczoraj wypowiedź szefa młody poseł PiS Adam Hofman.

- Też popijam piwko i oglądam filmy na You Tube'ie - poparł go dziś w radiowej Jedynce Ludwik Dorn, znany kiedyś jako "trzeci bliźniak". Jak dodał, internet traktuje jako ważne narzędzie pracy. - Gdy chcę znaleźć ważną informację np. na temat służby zdrowia, to nie idę do biblioteki, tylko szukam wszystkich potrzebnych informacji w sieci - mówi b. wiceprezes PiS-u.



O sprawie napisał też Reuters, a portal Yahoo umieścił depeszę w dziale "Odd news". "Internet służy pornografii, nie - głosowaniu - uważa b. polski premier" - czytamy w tytule.