Tusk: Chcę zmienić konstytucję, by było jasne kto rządzi

- Chcę zmienić konstytucję, by wyzwolić Polskę z marazmu. Polacy, kiedy na kogoś głosują i ten ktoś wygrywa, powinni mieć pewność, że on rządzi i ponosi za to pełną odpowiedzialność. Prezydent w polskiej konstytucji wyposażony jest w negatywną broń - czyli może powiedzieć "nie". Wtedy wszystko jest zablokowane. Powinniśmy się zdecydować, czy pełną władzę ma premier czy prezydent - mówi w rozmowie z "Super Expressem" premier Donald Tusk.
Według premiera wspomniany marazm spowodowany jest tym, że jak ktoś wygrywa wybory , to opozycja ma instrumenty, by go blokować.

- Wiem coś o tym, bo sam byłem w opozycji. Najgroźniejsza sytuacja powstaje wtedy, gdy prezydent jest zakładnikiem bądź wręcz rzecznikiem opozycji - mówi Tusk. - Dlaczego my to dzisiaj tak jaskrawo widzimy? Bo po raz pierwszy chyba mamy sytuację, w której jedna partia wygrała wyraźnie wybory - to jest Platforma - i utworzyła rząd, druga partia wyraźnie przegrała wybory - to jest PiS. Ale ma prezydenta, który nie kryje swoich związków i swojej solidarności z bratem, który jest szefem partii opozycyjnej. Dlatego mam odwagę powiedzieć: "Spróbujmy usiąść i zmienić konstytucję". Nie pod Tuska czy pod Kaczyńskiego, tylko pod zdrowy system: wygrywasz - masz władzę, przegrywasz - odchodzisz.

"Oferta ma zapewnić nam bezpieczeństwo"

Tusk zapewnia, że wciąż nie ma decyzji o zainstalowaniu na terenie Polski tarczy antyrakietowej. Według niego warunkiem jej powstania jest zwiększenie naszego bezpieczeństwa.

- Sam fakt zainstalowania tarczy antyrakietowej nie zwiększa bezpieczeństwa Polski i dlatego to strona amerykańska powinna złożyć taką ofertę, która zapewni większe bezpieczeństwo Polakom. Moim zadaniem jest zawarcie takiej umowy, która to bezpieczeństwo zwiększy. Tylko w ten sposób myślę o projekcie tarczy.

"Urbański to funkcjonariusz PiS"

"Mnożeniem pseudopodatków" nazywa premier obowiązek opłacania abonamentu telewizyjnego. Nie ukrywa, że nie jest jego zwolennikiem.

- Abonament w niczym nie zabezpiecza mediów publicznych przed władzą polityczną i komercjalizacją. Zwykłego człowieka mało interesuje, kto ma większy wpływ na telewizję: Urbański, Wildstein, Kaczyński, Tusk. Interesuje go dobry program. Widzę, że podatnicy utrzymują telewizję publiczną, w której może nie być na przykład mistrzostw Europy, bo one będą w telewizji komercyjnej, na którą nie musimy płacić. Polacy płacą abonament na utrzymywanie bardzo drogich mediów publicznych, a te media, mimo że są utrzymywane i z reklam, i ze specjalnego podatku - abonamentu, dają coraz gorszą ofertę.

Tusk zapewnia, że nie interesuje go, kto szefuje telewizji. - Oczywiście Andrzej Urbański jest funkcjonariuszem PiS, wysłanym do telewizji przez swoją partię. Nie przeszkadza mi jednak, że jest prezesem. Zupełnie mnie to nie interesuje.

"Chcę być dobrym premierem"

Premier nie chce zadeklarować, czy stanie do wyścigu o fotel prezydencki. Zapowiada, że decyzję podejmie przed wyborami. - Chcę być teraz dobrym premierem - to wiem na pewno - zapewnia.

"Super Express" przypomina premierowi wypowiedź Kuby Wojewódzkiego o "kumplu premierze" i pocałunki Dody. - Powstał departament od wizerunku pana premiera. Czy pana wizerunek się zmieni? - dopytują dziennikarze.

- Ludzie w moim wieku się już nie zmieniają. Mój wizerunek jest taki, jakim jestem człowiekiem - odpowiada Tusk, który nie ukrywa, iż ma nadzieję, że Polacy akceptują fakt, że szef polskiego rządu jest "normalnym facetem", nie robiącym z tego szczególnego atutu. - Uważam, że to normalne, że nie chcę mieć 17 ochroniarzy i eskorty kilku samochodów, że jak mam czas wolny, to chodzę z żoną do kina bez ochrony i jade tam z nią własnym samochodem, że także z córką na zakupach nie potrzebujemy armii ochroniarzy. Lubię ludzi i nie będę się od nich odgradzał ochroną.

"Ministrowie będą oceniani"

Premier zapewnia, że pozycje ministrów Ćwiąkalskiego, Fedak i Drzewieckiego, mimo postulatów opozycji, są nie do ruszenia. - Opozycja tak naprawdę chce wszystkich głów. Jakbyście dobrze ich posłuchali, to podejrzewam, że mojej głowy chcieliby najbardziej.

Tusk nie wyklucza jednak, że praca szefów resortów będzie sprawdzana. - Nie powiem, że jestem z jakiegoś ministra niezadowolony, bo gdyby tak było, najpierw powiedziałbym to temu ministrowi i godzinę później ta osoba przestałaby byś ministrem. Ale zapowiedziałem mojej ekipie, że raz do roku będziemy oceniać wszystkich ministrów. Każdy musi zdawać sobie sprawę, że nie dostał ciepłej posady na całą kadencję.