Polskie technologie kuszą świat

Polskie firmy nieśmiało próbują wtrącić swoje trzy grosze w światowy rynek nowoczesnych technologii. Na rozpoczętych we wtorek największych europejskich targach branży technologicznej CeBIT w Hanowerze Polska ma trzydziestu reprezentantów na niemal 6 tys. wystawców z 77 krajów.
- Polskie firmy informatyczne potrzebują przykładu, że w tej dziedzinie można odnieść sukces. Za kilka lat zamiast tych kilkudziesięciu polskich firm na tego typu międzynarodowych targach zobaczymy ich kilkaset - zapewnia Łukasz Osowski, prezes firmy Ivo Software, która sama chce być takim przykładem dla innych. Spółka opracowała najbardziej znany i szeroko chwalony w Polsce syntezator mowy, ma na swoim koncie również syntezator w języku rumuńskim (jedyny na tamtym rynku) i w amerykańskiej wersji angielskiego. Wkrótce chce zaprezentować wersję francuską w odmianie kanadyjskiej i angielską w odmianie brytyjskiej. Wszystko po to, by wchodzić na rynki europejskie i światowe. Ivo jest na targach CeBIT po raz pierwszy, ale liczy, że ta obecność przerodzi się w sukces.

Gdyński MasterTelecom opracowuje oprogramowanie dla call-center. - Dzięki naszym rozwiązaniom firma widzi, ile osób dzwoni z pytaniami do konsultantów, ile zajmuje czas rozmowy, jakie pytania padają najczęściej - tłumaczy Jacek Tomaszewski, właściciel firmy. - Produkt jest już znany w Polsce, ale jest też w zasadzie od razu możliwy do wdrożenia w innych krajach, bo specjalnie na CeBIT przygotowaliśmy wersję angielską - dodaje.

Firma InteliWise prezentuje na targach oprogramowanie, które umożliwia każdemu z nas stworzenie swojego awatara na stronie internetowej. Na razie program działa m.in. na stronach LOT i jest przeznaczony raczej dla firm. - Nie chodzi wyłącznie o to, by strony banków czy wielkich korporacji stały się bardziej "ludzkie". Nasz program przede wszystkim potrafi odczytywać pytania zadane mową potoczną. Awatar nawiązuje prawdziwy dialog z użytkownikiem i prowadzi go krok po kroku przez stronę WWW, np. w celu kupienia biletu lotniczego - wyjaśnia Marcin Strzałkowski, szef firmy. Jego zdaniem takie oprogramowanie będzie na świecie popularne za dwa lata. - Dlatego trzeba je pokazywać światu już teraz, by być jednym z pierwszych - zaznacza.

Michał Wroczyński z Fido:intelligence nie ma wątpliwości, że także oprogramowanie oferowane przez jego firmę zdobędzie zagranicznych klientów. Stąd obecność na CeBIT. Spółka oferuje programy monitorujące internetowe czaty i e-maile pracownicze. - Można wyszukiwać dzięki niemu treści pedofilskie lub naruszanie tajemnicy firmowej przez pracownika - mówi Wroczyński. System ma już też wersję anglojęzyczną.

Zdaniem Edyty Depty z Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego polskim spółkom informatycznym - oprócz dobrego wzorca - potrzeba też jednak wsparcia finansowego. - Małym firmom trudno się przebić w gąszczu ofert wielkich graczy. Stąd nasza pomoc dla nich - wyjaśnia. W Parku działa ok. 80 firm, z czego siedmiu sfinansowano miejsce na stoisku w Hanowerze. - Niech swoje pieniądze przeznaczają na doskonalenie rozwiązań, a nie na bilety i noclegi za granicą - mówi Depta.

Podobnego zdania jest Adam Budrewicz z warszawskiej firmy Pentagram Europe produkującej m.in. routery, systemy GPS, ale także gadżety, jak choćby specjalne podkładki pozwalające utrzymać telefon komórkowy na desce rozdzielczej jadącego samochodu. - Z zazdrością patrzę na firmy z Chin czy nawet z Niemiec, które korzystają z różnego rodzaju pomocy państwa. Dzięki temu mogą lepiej się promować na tak ważnej imprezie. Wsparcie państwa, choćby promujące branżę, bardzo by się przydało - podkreśla.